Jude, przykro mi. Czy zasłużyliście na więcej, czy jednak Liverpool na to zasłużył?
Myślę, że wynik oddaje przebieg meczu. Minimalnie byli lepsi. W drugiej połowie dołożyli trochę więcej. Byli naprawdę groźni po stałych fragmentach, a my ich nie broniliśmy wystarczająco dobrze. Thibaut Courtois parę razy nas ratował, gdy rywale urwali się nam z krycia. Uważam, że w pierwszej połowie wyglądaliśmy w porządku – stworzyliśmy kilka dobrych sytuacji i kontrolowaliśmy sporo gry, ale po przerwie ich rozpęd trochę nas zdominował i przechylili szalę. To jest widoczne w wyniku.
Frustruje to, że po ich golu nie potrafiliście złapać rytmu w ataku?
Tak. Po ich bramce mieliśmy chyba zbytnią chęć, by na siłę coś wymusić, i za często oddawaliśmy piłkę pod koniec meczu. To nie dawało nam rozpędu do tworzenia kolejnych szans, a im otwierało możliwości kontr, kiedy byliśmy najbardziej odsłonięci. Mamy z czego wyciągać wnioski. Sezon jest wciąż na początku, Liga Mistrzów też. Rok temu byliśmy w znacznie gorszym położeniu, a jednak daliśmy radę przejść dalej. Nie możemy pozwolić, by to zniszczyło dobrą serię i atmosferę, którą budujemy. Bierzemy pozytywy, uczymy się na błędach i idziemy dalej.
Dziś zapisałeś się trochę w historii: 50 meczów w Lidze Mistrzów przed 22. urodzinami – najszybciej ze wszystkich.
Szkoda, że nie powiedziałeś mi wcześniej… Żartuję. To zaszczyt grać dla tego klubu, grać w Lidze Mistrzów, w takich atmosferach i przeciwko takim rywalom. Spełniam marzenia i jestem za to bardzo wdzięczny.
Co sądzisz o powrocie twojego dobrego kolegi? Sporo mówiło się o przyjęciu, jakie dostanie. Słyszałeś reakcję, gdy wchodził Trent.
Słyszałem. To jedna z tych rzeczy w futbolu. Buczenie kibiców nie musi odzwierciedlać tego, co naprawdę o nim myślą. Bardziej chodzi o to, by dać swojej drużynie przewagę, może trochę wybić go z rytmu. Jestem pewien, że doceniają to, co zrobił dla klubu, a on sam ten klub bardzo kocha – wiem to z naszych rozmów. Tak bywa w piłce.
Może dobrze, że to już „odhaczone” i z czasem przyjdzie docenienie.
Być może. Kiedy zdobyli mistrzostwo i pod koniec poprzedniego sezonu, z tego co widziałem, pożegnali go z szacunkiem. Tak to już jest w futbolu – kibice robią swoją robotę.
A ty – wracasz do Anglii w przyszłym tygodniu? Liczysz na powołanie?
To nie moja decyzja. Wiesz, czyja. Oczywiście chciałbym być w tej grupie i do niej wrócić. Bardzo bym chciał, ale – jak powiedziałem – to nie ode mnie zależy. Poczekam na decyzję.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się