Carlos Forjanes z dziennika AS pisze, że Álvaro Carreras zajmie jutro kluczową pozycję w Klasyku. W swoim najgorszym momencie od powrotu do Realu Madryt, stanie naprzeciw niego Lamine Yamal. Forma obrońcy ostatnio nieco spadła, a fatalne popołudnie na Metropolitano odbiło się negatywnie na jego ocenach. Carreras pokazał też trochę swoich mankamentów z Getafe i Juventusem.
Do tej pory 22-latek stoczył dwa pojedynki z Lamine, w których w dużej mierze zneutralizował gwiazdę Barcelony. Pierwszy miał miejsce w wygranym przez Blaugranę meczu 5:4 na Da Luz w fazie ligowej Ligi Mistrzów, kiedy Lamine nie strzelił gola ani nie zaliczył asysty.
Obaj byli jednak bohaterami największej kontrowersji wieczoru. W 78. minucie krótka przepychanka w polu karnym między Carrerasem a Lamine zakończyła się upadkiem tego drugiego... a Danny Makkelie wskazał na rzut karny dla Barcelony i pokazał obrońcy żółtą kartkę. Specjalista ds. sędziowania AS i SER, Iturralde González, był dosadny w swojej ocenie: „Carreras kładzie na nim rękę... ale Lamine upada, gdy czuje kontakt. To nie jest rzut karny”. To był jedyny moment, w którym Carreras zawiódł z tyłu, ale poza tym pomógł Benfice z przodu, gdyż to on zaliczył asystę do Pavlidisa, gdy gospodarze zdobyli gola na 1:0.
AS przypomina, że w drugim meczu, w którym zmierzyli się ze sobą, czyli pierwszym spotkaniu 1/8 finału, Lamine był tak niewidoczny i dobrze pilnowany przez wychowanka Realu, że Flick zdecydował się na jego zmianę, nawet pomimo tego, że w 56. minucie w Lizbonie widniał wynik 0:0.
Statystyki wskazują więc na Carrerasa, ale to tylko liczby. Podobnie jak fakt, że Lamine nie zdobył gola z gry od dwóch miesięcy (w międzyczasie trafił z rzutu karnego z Olympiakosem). Carreras będzie pod uważną obserwacją kibiców i ekspertów w swoim pierwszym Klasyku i stoi przed trudnym zadaniem.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się