Twoim marzeniem jest UFC España na Bernabéu. Jak idą przygotowania po zmianach w umowach telewizyjnych z Paramount?
Sprawa jest dużo bardziej zaawansowana, niż ludzie sobie wyobrażają. Wykonuje się już znacznie bardziej konkretne kroki niż w zeszłym roku. Były rzeczy, które utrudniały komunikację i dopięcie umowy – chodziło o komercyjne ustalenia z telewizją i prawa do transmisji. Z każdym dniem wygląda to lepiej, obraz jest coraz bardziej klarowny. Jak powtarzałem, to się w końcu wydarzy. Chciałbym móc podać rok, dokładną datę i z kim by to było. Niestety tego jeszcze nie mam, ale zawsze można nad tym pracować (UFC i Paramount podpisały umowę wartą 7,7 miliarda dolarów na siedem lat, która likwiduje PPV w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej prawa miało ESPN, które chciało, by numerowane gale, z walkami o pas, były emitowane w tamtejszym prime time. To był jeden z powodów problemów z organizacją wydarzenia w Hiszpanii, bo przez różnicę czasu galę trzeba by było robić w środku nocy – dop.).
Jesteś bardzo piłkarski, a w ten weekend Klasyk. Jak Ilia Topuria to przeżywa? Jaki masz typ?
Zawsze za Realem Madryt, bez względu na wszystko. Mój typ to zwycięstwo Realu. Taki mam typ zawsze.
Skąd u ciebie pasja do piłki i do Realu Madryt?
Od małego piłka mnie fascynowała. To klasyka – dzieciaki spędzają dużo czasu z kolegami na osiedlu, w szkole. Piłka łączy wielu ludzi i możesz nią żyć z każdym. Zawsze ją lubiłem, zawsze byłem kibicem Realu Madryt. Są rzeczy, które wybierasz, i są takie, które wybierają ciebie. Myślę, że madridismo wybrało mnie, bo Real zawsze dawał mi coś wyjątkowego, czego nie dawał żaden inny klub. Pamiętam, jak oglądałem mecze i – mówiłem o tym kiedyś z Sergio – moim ulubionym piłkarzem był właśnie on i jako dzieciak zawsze grałem w jego koszulce. To, że później miałem okazję poznać go osobiście i spędzić z nim trochę czasu, było niesamowite. Dla mnie Real zawsze oznaczał te wartości, które zna cały świat: determinację, przekraczanie własnych granic, wiarę – i to, że nieważne, jak trudne stają się sprawy, nigdy, przenigdy się nie poddajesz. Zawsze da się zrobić remontadę, zawsze można wyciągnąć lepszy wynik i odwrócić trudne sytuacje. Z tymi wartościami zawsze się utożsamiałem i zawsze chciałem je sobą reprezentować (Ramos towarzyszył mu przy kilku walkach w USA i Abu Zabi. Wyszedł z pasem na ważenie przed starciem z Maxem Hollowayem w październiku zeszłego roku i wszedł też do klatki, żeby świętować zwycięstwo – dop.).
Mówisz o przyjaźni z Ramosem, ale jesteś też blisko z innymi piłkarzami, jak Ferran Torres. Bywają docinki przed meczami?
Nie, wcale. Zawsze życzę wszystkim jak najlepiej, bo wiem, ile pracy wkłada każdy z nich w swój sport i zawód. Jedno to to, czym jest dla mnie Real Madryt i jakie wartości reprezentuje, a drugie – przyjaźń.
Który piłkarz twoim zdaniem byłby najlepszym zawodnikiem w klatce?
Sergio Ramos, bez dwóch zdań.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się