Jude, gratulacje. Gol na wagę zwycięstwa znowu świetnie smakuje. Co pomyślałeś, gdy wreszcie zobaczyłeś, że piłka wpada do siatki?
Dziękuję. To wspaniałe uczucie. Minęło sporo czasu, byłem długo poza grą i marzyłem o tym momencie – znów trafić w Lidze Mistrzów, przeciwko wielkiej drużynie, i dać zespołowi zwycięstwo. Niesamowite. U siebie, w pierwszym meczu w wyjściowym składzie w tym sezonie, czułem się bardzo komfortowo i naprawdę dobrze się bawiłem. Wiadomo, ważne jest dobrze zagrać, ale gol na wagę trzech punktów też bardzo pomaga drużynie. Jestem bardzo szczęśliwy – to świetny wieczór.
W porównaniu z zeszłym rokiem to duża zmiana. Wtedy u Carlo wszystko było niemal idealne i świetnie pasowałeś do układu, a w tym sezonie bywało trudniej. Co twoim zdaniem się zmieniło?
W pierwszym roku graliśmy u Carlo w kilku różnych ustawieniach. On lubi być elastyczny – zmieniać sposób grania i pozycje piłkarzy. Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie, co się zmieniło z pierwszego na drugi rok. Gdybym usiadł i to na spokojnie przeanalizował, pewnie wskazałbym rzeczy związane z moją pozycją i własnymi występami. Uważam jednak, że poprzedni sezon wcale nie był katastrofą – miałem bodaj 15 goli i 14 asyst, dużo fajnych momentów – choć ogólne odczucie było gorsze.
Nie przez ciebie – po prostu Real ma teraz inny profil, są inni zawodnicy.
Jasne, ale ja też byłem częścią tego, że w zeszłym roku nie graliśmy tak dobrze. Były dobre chwile, ale nie na takim poziomie, jakiego chcę i jaki był w pierwszym sezonie. Teraz przeszedłem operację barku, mamy nowego trenera, mamy określony kształt gry i sposób, w jaki chcemy grać. Te zmiany pomogły. Taki jest proces – są lata, gdy grasz świetnie i nie zawsze wygrywasz, są też takie, gdy grasz słabiej i nie dopisuje ci szczęście, które mieliśmy w pierwszym roku. Trzeba z tego wyciągać wnioski, bo w takim klubie inaczej szybko… wiadomo.
W takich meczach jak dziś – dominujecie, czasem ryzykujecie, macie sytuacje – rośnie wiara, że nawet jeśli nie jesteście najlepsi, możecie wygrać każdy mecz. Czy właśnie to teraz budujecie?
Tak, to bardzo ważne. Różnica między pierwszym a drugim rokiem była taka, że wtedy nawet gdy nie graliśmy dobrze, potrafiliśmy w końcówkach Ligi Mistrzów znaleźć sposób, by wygrać. W zeszłym sezonie tego zabrakło – gdy graliśmy słabo, byliśmy za to karani i kończyło się źle. Dziś też dopuściliśmy rywali do okazji, ale najważniejsze, że zachowaliśmy czyste konto i wystarczył jeden gol, by wygrać. Jasne, dalej chcemy grać lepiej i strzelać więcej, ale to dobry punkt wyjścia.
Jeśli nie pozdrowię studia, będą mieli pretensje. Powiedz proszę „cześć”.
Jasne. Jest tam piękna dziewczyna, dwóch znakomitych dżentelmenów i jeden wielki mój fan.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się