Barcelona ma zamiar odwołać się od żółtych kartek ujrzanych przez Hansiego Flicka podczas sobotniego meczu z Gironą, informuje MARCA. Przypomnijmy, że szkoleniowiec Dumy Katalonii został wyrzucony z ławki rezerwowych i nie będzie mógł prowadzić zespołu podczas najbliższego meczu z Realem Madryt na Estadio Santiago Bernabéu.
MARCA przekazuje, że Katalończycy będą starali się uniknąć tego, by Flick musiał odbyć jednomeczową dyskwalifikację. Prawnicy Barcelony szukają w tym momencie jak najlepszej strategii i zastanawiają się, czy odwołać się tylko od jednej z kartek, czy też od obu napomnień. Jeśli organ odwoławczy anulowałby tylko jedną z kartek, to Flick nie musiałby pauzować.
Na pomeczowej konferencji prasowej trener Barcelony wyjaśniał, że brawa, za które dostał pierwszą żółtą kartkę, nie były skierowane do Gila Manzano, tylko do Frankiego de Jonga. Jeśli Blaugranie udałoby się to udowodnić, to żółta kartka mogłaby zostać anulowana, choć sam trener niespecjalnie w to wierzy, co przekazał na spotkaniu z mediami.
MARCA zauważa jednak drugą stronę medalu i przekazuje, że sytuacja Flicka może się też skomplikować z powodu wykonania gestu Kozakiewicza po golu Ronalda Araújo, choć nie zostało to odnotowane przez Gila Manzano w pomeczowym sprawozdaniu. Niemniej, Komitet Rozgrywek może wszcząć postępowanie dyscyplinarne z urzędu z dwóch powodów. Pierwszym z nim jest wspomniany gest Kozakiewicza, który było wyraźnie widać w transmisji i którego nie wypiera się sam Flick. Dowody są niepodważalne.
Drugi aspekt, który może zostać rozpatrzony, to miejsce, w którym Flick przebywał po ujrzeniu czerwonej kartki. Zamiast udać się do szatni, trener pozostał w okolicach ławki rezerwowych, co jest oczywiście naruszeniem przepisów. Zobaczymy, czy Komitet Rozgrywek zdecyduje się również interweniować w tej kwestii, kończy MARCA.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się