Po słabym początku i wpadce z Virtusem Real Madryt odniósł dwa kolejne zwycięstwa w Eurolidze. Oba na własnym parkiecie, kolejno z Olympiakosem i ASVEL-em. Dzisiejsze spotkanie z Partizanem zamyka tę krótką serię trzech meczów z rzędu w Movistar Arenie. Biorąc pod uwagę wyrównany poziom w tych rozgrywkach, domowe pojedynki nabierają dodatkowego znaczenia i po prostu trzeba je wygrywać, bo bezpośrednio do ćwierćfinałów awansuje tylko sześć z dwudziestu drużyn.
W tym tygodniu Królewskich czekają dwa starcia z serbskimi zespołami. Pierwszy jest Partizan, który ma taki sam bilans jak Real Madryt. Podopieczni Obradovicia zaczęli od porażki z Dubajem, by później przed własną publicznością wygrywać z Olimpią Mediolan i Efesem. W obu tych spotkaniach najlepszym strzelcem Partizana był Sterling Brown, który w Belgradzie rozpoczął drugi sezon. Latem w kadrze tego zespołu doszło do wielu roszad, ale za sterami został Obradović, co oznacza, że Partizan zawsze trzeba traktować jako groźnego rywala.
Real Madryt ma za sobą porażkę w lidze z Baskonią. Był to mecz, w którym drużyna zbyt szybko się rozluźniła, przez co roztrwoniła znaczącą przewagę. Z Partizanem skończyłoby się podobnie, gdyby zawodnicy postanowili odpuścić na wczesnym etapie rywalizacji. Królewscy muszą wyciągnąć wnioski z wyjazdu do Vitorii. Sergio Scariolo zwracał również uwagę na to, że jego podopieczni mają o jeden dzień odpoczynku mniej, co może mieć pewne znaczenie. Odniesienie dzisiaj zwycięstwa jest również o tyle ważne, żeby móc z większą swobodą lecieć do Serbii na mecz z Crveną zvezdą.
Mecz rozpocznie się dzisiaj o 20:45. Transmisję na żywo będzie można zobaczyć na Polsacie Sport 2.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się