Trent Alexander-Arnold niedawno dołączył do Realu Madryt. Po wielu latach spędzonych w Liverpoolu zdecydował się na odważny krok i spróbował swoich sił w nowym klubie. W Realu Madryt nie miał jeszcze okazji zaświecić największym blaskiem, choć przynajmniej kilka razy dał nadzieję na to, że może być ogromnym wzmocnieniem mimo konkurencji z kapitanem, Danim Carvajalem. Namiastkę swoich umiejętności Trent pokazał podczas Klubowego Mundialu, gdy w meczach z Juventusem i Borussią Dortmund zaliczył po asyście. Jego licznik występów zatrzymał się na okrągłej dziesiątce, ponieważ w potyczce z Marsylią doznał urazu, który prawdopodobnie wyeliminuje go między innymi z pierwszego w tym sezonie Klasyku.
Wszystkim piłkarzom zawsze życzymy zdrowia, więc zwłaszcza w tym wypadku nie może być inaczej. Real Madryt miał w ostatnim sezonie spory problem z prawą obroną, a i bieżące rozgrywki przysporzyły trenerowi kłopoty z tą pozycją. Poza zdrowiem życzymy jak najwięcej chwil, przy których wspólnie będziemy się cieszyć. Tak jak wtedy, gdy z Liverpoolem dokonywał remontady w Lidze Mistrzów. Trent pokazał wtedy, że prosty futbol (w tym wypadku dośrodkowanie z rzutu rożnego) może cieszyć oko. Kibicom The Reds pomógł w spełnieniu marzenia o odzyskaniu mistrzostwa Anglii, wygrał Ligę Mistrzów, a teraz życzymy sobie i jemu, by także nam pomógł spełniać to samo marzenie: jak najwięcej zwycięstw, efektownej gry i trofeów. Wydaje się, że w poprzednim klubie dość szybko po odejściu zmieniono optykę na to, ile rzeczywiście dawał drużynie. Życzymy więc także zwykłego docenienia w Madrycie, choćby tak jak wtedy, gdy podczas swojej prezentacji zaimponował poziomem języka hiszpańskiego. Niech dobre występy nie umkną uwadze mediów i kibiców, a złe (których rzecz jasna nie życzymy) niech będą rzeczowo krytykowane, o co w dzisiejszych czasach jest też coraz trudniej.
Happy birthday, Trent!
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się