Dziś rano w Valdebebas doszło do niespodziewanego spotkania Viníciusa z Realem Madryt, a na tapecie znalazł się najgorętszy temat. Frederico Peña, agent piłkarza, nie planował przylotu do Madrytu przed październikowym Klasykiem, ale w zaistniałych okolicznościach postanowił przyspieszyć wizytę o miesiąc. Rozmowa trwała przez około dwie godziny, a jej treść nie wyszła na jaw. Piłkarz chce przedłużyć umowę – powtarza to od dawna i podtrzymuje stanowisko. Jego kontrakt wygasa w 2027 roku, a czas działa. Dzisiejszy ruch ma duże znaczenie, poinformował najpierw Josep Pedrerol na antenie telewizji La Sexta, a później Marco Ruiz na łamach dziennika AS.
Wszystko wydarzyło się przed treningiem. Tata Soares, menedżer zawodnika, przyjechał samochodem, w którym Vinícius siedział na miejscu pasażera. Z tyłu – prawdopodobnie kluczowa postać: Frederico Peña, agent piłkarza. Miesiąc wcześniej, niż zakładano. Całą sekwencję uchwyciły kamery programu Jugones. Vinícius poszedł na trening, a oni… do gabinetów w Valdebebas. Rozmowa trwała mniej więcej dwie godziny i nadal nie wiadomo, co w niej ustalono.
Sprawa utknęła w martwym punkcie od czasu Klubowego Mundialu. Real Madryt odłożył finalizację na po turnieju. I właśnie wtedy, na jednym ze spotkań, wszystko się zablokowało. Stanowiska stron okazały się bardzo odległe, a – jak informował AS – Vinícius wykonał znaczący ruch, obniżając oczekiwania finansowe, by ułatwić porozumienie. Źródła zbliżone do negocjacji przekazują, że wysiłek Viníciusa był pięciokrotnie większy niż ruch Realu Madryt w górę wobec oferty wyjściowej. Okazało się to jednak niewystarczające, przypomina Marco Ruiz.
Na dziś różnica dzieląca Viníciusa i Real Madryt to w przybliżeniu 15% kwot. Praktycznie wszystkie negocjacje, w których rozbieżność jest na takim poziomie, kończą się domknięciem; dlatego tym bardziej zaskakuje, że tutaj sprawa tak się zastała. W tym kontekście otoczenie Viníciusa przyznaje, że od zablokowania po Klubowym Mundialu wykonało niewiele ruchów… a Real Madryt – podobnie.
Vinícius chce przedłużyć kontrakt – mówił o tym i powtarza. Czuje się jednak rozgoryczony: ma poczucie, że realizował polecenia Xabiego, by mocniej angażować się w defensywę, kosztem atutów w ofensywie. Uważa, że bez powodu zepchnięto go na dalszy plan. Odbiera to jako decyzję sztabu trenerskiego; nie widzi, by stała za tym jakaś strategia klubu.
Tak to wygląda – i tak wygląda od dłuższego czasu. Zastój. Stąd wizyta Frederica Peñi miesiąc przed planem stanowi ważny akcent. Wielkie pytanie brzmi, czy będzie to kropka i ciąg dalszy… czy kropka i nowy akapit. Na razie Vinícius wciąż nie przedłużył umowy, bo porozumienia nadal brak, podsumowuje AS.
Warto też pamiętać o tym, że dzisiaj w nocy w Chiringuito poinformowano, że Vinícius może odejść z Realu Madryt już w styczniu.
Komentarze (50)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się