Trzeba docenić dobre intencje nowego Komitetu Technicznego Arbitrów (CTA), którym kieruje Francisco Soto, gdy uruchomił Tiempo de Revisión („Czas rewizji”) – inicjatywę mającą uchylić okna w środowisku, które od zawsze cechował hermetyzm. Nowy etap prac CTA zapowiada się dobrze i daje nadzieję, ale nie wszystko im się powiedzie. Doświadczenia z Tiempo de Revisión są na razie kłopotliwe.
Na łamach Iusport bywaliśmy krytyczni wobec Realu Madryt, kiedy uznawaliśmy, że się myli. Przykład: materiały wideo o sędziach. Prawdziwa aberracja, która podnosiła napięcie do poziomu zakłócającego normalny przebieg rozgrywek. Ale w sprawie Huijsena racja jest po stronie kibiców Realu Madryt. Niech ktoś spróbuje przekonać fana Królewskich, że kara młodego stopera powinna się utrzymać po tym, jak CTA orzekł, iż w jego starciu z Oyarzabalem właściwa była żółta kartka, a nie czerwona pokazana przez Gila Manzano.
W Iusport podjęliśmy wysiłek objaśnienia ról poszczególnych organów i tego, że stanowisko CTA nie wiąże komitetów dyscyplinarnych – co jest prawdą. Patrząc jednak na to, co wydarzyło się w sprawie Huijsena, trzeba zapytać, czy CTA dobrze zaprojektował format Tiempo de Revisión? Odpowiedź brzmi: nie. Ten format jest nieprzydatny i generuje nowe problemy. Nasza sugestia: przeprojektować go tak, by miał szansę działać.
Kłopoty pojawiają się z wielu stron. Po pierwsze, nie da się przeanalizować wszystkich sytuacji – to logiczne, bo brakuje środków – ale to będzie rodzić poczucie nierównego traktowania. Kluby będą protestować, że nie otrzymały analizy, którą chciałyby wykorzystać w postępowaniach dyscyplinarnych. Po drugie, mamy przypadek Huijsena. Sam zawodnik i Xabi Alonso publicznie stwierdzili, że nie rozumieją kary po tym, jak Komitet Techniczny Arbitrów wypowiedział się na jego korzyść. I mają rację.
Stało się tak dlatego, że Komitet Techniczny Arbitrów przekroczył swoje kompetencje. Jeśli w jego ocenie możliwe były dwie interpretacje – Realu Madryt i Gila Manzano – powinien był na tym poprzestać, nie wskazując, którą preferuje. Wybierając żółtą kartkę, otworzył puszkę Pandory i dolał oliwy do ognia frustracji. W CTA wiedzieli, że taki subiektywny pogląd nie będzie wiążący dla komitetów. Użyteczność = zero. Potwierdziły to Komitet Apelacyjny i Trybunał Administracyjny ds. Sportu.
Krótko mówiąc: niech się nad tym zastanowią, bo w przeciwnym razie skazują się na niestabilność – dokładne przeciwieństwo tego, co chcieli osiągnąć, wprowadzając ten format. To nie jest odrzucenie pomysłu w całości. Sugerujemy, by go zawęzić i jasno określić granice Tiempo de Revisión, a nie go likwidować.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się