„Zagra ten, kto na to zasłuży”, stwierdził Xabi Alonso przed meczem z Realem Sociedad. Hiszpan jasno daje do zrozumienia, że liczą się wszyscy. Wszyscy, a więc także Dani Ceballos. Pomocnik wie, że wszystko jest w jego rękach. W obecnym Realu Madryt nikt nie gra za nazwisko, a rotacje są nieuniknione. W takim układzie Ceballos może liczyć na swoje miejsce, stwierdza AS.
Sztab szkoleniowy uważa, że 29-latek ma zdolność kreowania gry, której często brakuje. Jest bardziej zaawansowany technicznie niż Camavinga czy Valverde. To nie oznacza jednak, że jest lepszym piłkarzem, podkreśla AS. Każdy wnosi swoje zalety do zespołu i w kolejnym spotkaniu zagra ten, kto wniesie najwięcej. Ceballos ma przypisaną funkcję kreatora gry i pod wodzą Xabiego będzie dostawał swoje szanse.
Nikt w tym zespole nie jest z góry skreślony, ale od tego do gry w pierwszym składzie droga jeszcze bardzo daleka. Właśnie to jest największym wyzwaniem dla Ceballosa. W każdym występie musi udowadniać, że zasługuje na grę od początku. Przeciwko Sociedad posłał 26 podań i tylko jedno z nich nie trafiło do adresata. Dziesięć z tych podań miało miejsce w ostatniej tercji boiska, a łącznie uczestniczył w 41 akcjach Królewskich. Dla porównania Güler, grając prawie 20 minut dłużej, uczestniczył w 47.
Ceballos dostał szansę i dobrze ją wykorzystał. Nie błyszczał, ale był odważny. Po burzy związanej z możliwym odejściem nie ma już ani śladu. Latem poważnie rozważał zmianę otoczenia, ponieważ bał się braku minut w sezonie, który zakończy się mundialem. Ostatecznie pozostał na Santiago Bernabéu.
Każdy mecz jest dla niego kluczowy, tym bardziej że niebawem wrócą Camavinga i Bellingham. Wtedy wrócimy do overbookingu w środku pola. Na papierze Dani jest ostatnim pomocnikiem hierarchii, ale wszyscy zdążyli się już przekonać, że grają ci, którzy na to zasłużą. W San Sebastián pokazał zaangażowanie i głód minut.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się