Na ostatnim miejscu w tabeli, przy niskiej frekwencji na Stadionie Narodowym i po bolesnej porażce z Brazylią. Smutne pożegnanie La Roja z eliminacjami – z pozoru niemal anegdotyczne – stało się w praktyce początkiem nowego etapu. Mimo bezbramkowego remisu 0:0 z Urugwajem reprezentacja Chile Nicolása Córdovy potrafiła rywalizować z potężnym zespołem Marcelo Bielsy i zostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie.
Chile kontrolowało dużą część meczu dzięki znakomitej pracy Rodrigo Echeverríi w środku pola. Pomocnik wygrywał wszystkie pojedynki i dawał oddech La Roja, która wykorzystywała każdy kontratak prędkością Lucasa Cepedy. Zawodnik Colo Colo miał najgroźniejszą sytuację pierwszej połowy – jego strzał Santiago Mele sparował na rzut rożny. Próbował też Eche, ale piłka poszybowała nad bramką.
Chaotyczny tego dnia Urugwaj próbował podnieść linie, żeby zagrozić w polu karnym Chile, ale defensywa z Paulo Díazem na czele nie dopuściła do okazji. Kiedy trzeba było, pewnie interweniował też Lawrence Vigouroux.
Przy linii bocznej Bielsa się denerwował. Gra Chile wyraźnie mu przeszkadzała i reagował z irytacją – złościł się na swoich piłkarzy, dyskutował z arbitrem, a uspokoił się dopiero, gdy rozległ się śpiew kibiców gospodarzy.
Zaraz po przerwie goście spróbowali uderzyć błyskawicznie – Cristian Olivera ograł słabszego tego dnia Guillermo Maripána i uderzył sprzed pola karnego, lecz Vigouroux znów zachował spokój. Od tego momentu La Roja się przebudziła. Wejście Vicente Pizarra tchnęło w gospodarzy nowe życie i po świetnej akcji z Cependą oraz Fabiánem Hormazábalem Emiliano Ramos zmarnował doskonałą okazję – po dobitce po interwencji Mele uderzył nad bramką.
Od tamtej chwili Chile przycisnęło i świetnie łączyło formacje od środka pola w górę. Ben Brereton zmarnował jednak trzy stuprocentowe sytuacje, w tym główkował obok, stojąc niemal tuż przy bramce Urugwaju. Kłopoty z wykończeniem sporo kosztowały – kilka minut później zastąpił go Alexander Aravena.
Bielsa, wściekły, nie zdołał znaleźć odpowiedzi. Tylko uderzenie Federico Valverde po błędzie Maripána przy wyprowadzeniu piłki naprawdę postraszyło rywali. Młode Chile z kolei nie przestawało walczyć. Po dośrodkowaniu Gonzala Tapii, który wszedł za Ramosa, Paulo Díaz był bliski kapitalnego gola. Piłka – jak przez całe eliminacje – znów nie sprzyjała. Mimo to ta reprezentacja, ta Pizarra, Hormazábala, Echeverríi i Cepedy, daje więcej nadziei niż poprzednia. La Roja Ricardo Gareki skończyła na ostatnim miejscu, zespół Córdovy zostawił dobre wrażenie.
Chile – Urugwaj 0:0
Chile: Vigouroux; Echeverría, Díaz, Maripán; Hormazabal (83' Garguez), Loyola (46' Pizarro), Altamirano, Suazo; Cepeda, Brereton (75' Assadi), Ramos (69' Tapia).
Urugwaj: Mele; Nandez, Araújo, Caceres, Viña; Bentancur, Ugarte, Fede Valverde; Olivera, Darwin Nuñez (81' Viñas), Rodriguez (70' Amaro).
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się