28 października ubiegłego roku Rodri zdobył Złotą Piłkę, odbierając Viníciusowi szansę na upragnione trofeum. To rozczarowanie odbiło się zarówno na samym piłkarzu, jak i na Realu Madryt, który zamanifestował swoje niezadowolenie poprzez demonstracyjny bojkot gali, przypomina dziennik MARCA.
Zaledwie sześć dni wcześniej, 22 października, Vini wydawał się przesądzać o zwycięstwie w plebiscycie UEFA i France Football, strzelając hat-tricka Borussii Dortmund na Santiago Bernabéu – w jednym z nielicznych dobrych wieczorów Królewskich w Europie jako ówczesnego obrońcy trofeum. Brazylijczyk był nie do zatrzymania dla defensywy BVB, a jego występ wyglądał jak idealne wprowadzenie na czerwony dywan teatru Châtelet w Paryżu. Wszystko wskazywało na świętowanie – zarówno ze strony piłkarza, jak i klubu – ale finał okazał się inny, opisuje MARCA.
Od tamtej nocy minęło dziesięć miesięcy i Vinícius nie zdołał już powtórzyć tak dominującego występu. W poprzednim sezonie słabsza postawa drużyny, która miała walczyć o siedem trofeów, a skończyła tylko z dwoma najmniej prestiżowymi, pociągnęła w dół także jej liderów. W obecnych rozgrywkach Brazylijczyk nadal szuka formy. W meczu z Osasuną w centrum uwagi znalazł się Mbappé, który zdominował ofensywę Los Blancos. Francuz, oprócz wywalczenia i wykorzystania rzutu karnego, był wszechobecny, błyskotliwy i odważny. Vini natomiast rozegrał przeciętne spotkanie – rzadko stwarzał zagrożenie dla Boyomo, który zresztą zagrał znakomicie i skutecznie go powstrzymywał, a bohaterami zostali inni: Huijsen, Carreras czy Mastantuono.
Co więcej, co zwróciło uwagę kibiców, Vinícius nie dokończył meczu, choć przewaga Realu wynosiła tylko jedną bramkę i wynik był daleki od rozstrzygnięcia. Zastąpił go Gonzalo, król strzelców Klubowego Mundialu – kolejnego turnieju, w którym Brazylijczyk zawiódł oczekiwania, stwierdza MARCA.
Ten sygnał od Xabiego Alonso nie jest przypadkowy. Od dawna madridismo czeka na najlepszą wersję Viníciusa – piłkarza, który, niezależnie od skuteczności, zawsze był zmorą dla obrońców, atakując nieustannie od pierwszej do ostatniej minuty. Tę nieustępliwą wersję reprezentanta Brazylii trudno jednak ostatnio dostrzec. Jego miejsce w podstawowej jedenastce oczywiście nie jest zagrożone, ale konkurencja istnieje – zarówno ze strony Gonzalo, jak i Rodrygo, którego w Valdebebas ocenia się coraz lepiej mimo letnich spekulacji transferowych.
Kibiców niepokoi także brak przedłużenia kontraktu Viníciusa. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się to formalnością, a tymczasem rozmowy utknęły, a kuszące oferty z Arabii Saudyjskiej z gigantycznymi zarobkami wciąż pozostają realną alternatywą. Choć oficjalnie wszystkie strony zachowują spokój, brak finalizacji negocjacji oraz sprzeczne sygnały z ostatnich tygodni budzą wątpliwości wśród części fanów.
Status Viníciusa w drużynie pozostaje jednak niezmienny – wciąż jest jedną z największych gwiazd Realu, mimo że obok niego pojawili się Mbappé czy Bellingham, a jego forma wyraźnie spadła. Odbudowanie najlepszego oblicza Brazylijczyka to teraz jedno z głównych zadań Xabiego Alonso, który od początku swojej pracy podkreślał, że fundamentem jego filozofii jest merytokracja, podsumowuje MARCA.
Komentarze (94)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się