W poniedziałek zarząd Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej zatwierdził wniosek La Ligi o rozegranie jej meczu poza Hiszpanią – konkretnie w Miami we współpracy z firmą Relevent. Z całego Z 31-osobowego organu tylko dwie osoby zagłosowały przeciwko temu pomysłowi: David Aganzo – prezes Związku Hiszpańskich Piłkarzy i wiceprezes Federacji; oraz Miguel Ángel Nadal – reprezentant piłkarzy w zarządzie i były reprezentant (oraz prywatnie wujek legendarnego tenisisty Rafy Nadala).
Tylko oni podnieśli też publicznie głos przeciwko temu pomysłowi czy wyrazili jakiekolwiek wątpliwości. Nadal podkreślił, że nie wszystkie kluby wiedzą o tym pomyśle i nie ma w tej sprawie pełnej informacji. Dużo ostrzejszy był prezes Związku Piłkarzy, który potwierdził, że Federacja i La Liga w ogóle nie poruszyły tego tematu z zawodnikami.
Aganzo w swoim przemówieniu zadał podstawowe pytania: kto wybiera drużyny do tego meczu?; ile meczów poza Hiszpanią jest planowanych przy potencjalnym rozwoju pomysłu?; jakie dodatkowe przychody otrzymają uczestnicy takiego meczu i jaką ich część przewiduje się dla piłkarzy?; jak będzie wyglądać organizacja i logistyka pod względem na przykład odpoczynku i zapisanych w przepisach maksymalnie 72-godzinnych zgrupowaniach?; jakie przewidywane są temperatury w trakcie meczu?; jakie zostaną powzięte środki przeciwko jet lagowi?; co z ubezpieczeniem zdrowotnym piłkarzy przy ryzyku odniesienia poważnej kontuzji i ogromnych kosztach leczenia w Stanach Zjednoczonych?; co z sędziami?; czy te dodatkowe środki z tego meczu uwzględniają większą wartość praw telewizyjnych i przełożą się na zwiększenie 0,5% opłaty, jaką La Liga przekazuje Związkowi Piłkarzy z tytułu sprzedaży praw telewizyjnych?
Prezes Federacji Rafael Louzán odpowiedział: „Zobaczymy, te informacje musi dostarczyć La Ligi, my nie jesteśmy tu od debaty o prawach piłkarzy”. Publicznie poparło go kilku członków zarządu. Następnie wszyscy poza Aganzo i Nadalem zatwierdzili wniosek La Ligi, chociaż sami przyznali, że nie mają w tej sprawie podstawowych informacji.
Także poza Javierem Tebasem – prezesem La Ligi i od grudnia także wiceprezesem Federacji – którego akurat na tym zebraniu nie było, chociaż Hiszpan pracuje nad wywiezieniem meczu La Ligi od 7 lat i było to dla niego bardzo ważne głosowanie. Podkreślił to właśnie Aganzo, który wskazał, że głosuje przeciwko pomysłowi nie z powodu oceny samej idei, ale po prostu braku podstawowych informacji. Co najciekawsze w tym przypadku, zebranie zarządu było zdalne, więc tym łatwiej było Tebasowi, by się na nim pojawić i osobiście reprezentować swój flagowy pomysł.
El Confidencial dodaje, że do tego sprzeciwu piłkarzy dochodzą sprzeciwy kibiców i wielu klubów na czele z Realem Madryt, bo wiele drużyn nie tylko nie widzi jasnej korzyści dla rozgrywek (poza tymi dla dwóch klubów, które miałyby zagrać w Miami), ale też wręcz dostrzega wypaczenie rozgrywek. Portal ze swojej strony komentuje, że rząd Hiszpanii wejdzie w temat, tylko jeśli poprosi go o to Florentino Pérez.
Ponad wszystkim El Confidencial wskazuje, że to nowy poziom absurdu, że zatwierdza się pomysł bez podstawowych informacji, a Związek Piłkarzy nie otrzymuje chociażby ogólnych odpowiedzi na swoje pytania. Co więcej, na tak kluczowym głosowaniu i w teorii debacie brakuje głównego inicjatora projektu – Javiera Tebasa. Portal podsumowuje, że to kolejna sytuacja, która udowadnia, że Federacją tak naprawdę nie rządzi Louzán, a właśnie prezes La Ligi.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się