Rodrygo rozpoczyna nowy sezon La Ligi z dylematem, którego wcześniej w karierze nie znał, stwierdza MARCA. Do Realu Madryt trafił latem 2019 roku i od tamtej pory budował swoją historię w białej koszulce. Teraz jednak stoi przed decyzją kluczową dla swojej przyszłości. Jego rola w planach Xabiego Alonso jest daleka od tej, którą wywalczył sobie u Carlo Ancelottiego. Za kadencji Włocha Brazylijczyk był w podstawowej jedenastce w 148 z 208 rozegranych meczów. Z Xabim w roli trenera – tylko w jednym z siedmiu oficjalnych spotkań (a nawet w dwóch z ośmiu, jeśli doliczymy sparing z Leganés w Valdebebas).
Nazwisko Rodrygo regularnie pojawia się w kontekście ewentualnych odejść z Realu przed zamknięciem okna transferowego. Kilka klubów Premier League uważnie śledzi jego sytuację, ale sam zawodnik jasno deklaruje, że chce zostać w na Santiago Bernabéu. Problem w tym, że jego rola w hierarchii wyraźnie spadła. Nie tylko nie należy do grona podstawowych piłkarzy, ale nawet trudno dziś umieścić go w drugim szeregu wyborów trenera.
W ciągu ostatniego roku pozycja Rodrygo osłabła znacząco. Poprzedni sezon zakończył z dorobkiem 14 goli, lecz od 4 marca, kiedy trafił do siatki Atlético w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów, nie zdobył żadnej bramki w oficjalnych rozgrywkach. Ta niemoc trwała aż do ubiegłego wtorku, kiedy przełamał ją w sparingu z Tirolem, zdobywając czwartego gola dla Królewskich.
Brazylijczyk gra daleko od oczekiwań, ale MARCA przypomina, że to właśnie on w dwóch ostatnich sezonach zdobywał pierwsze bramki dla Realu w La Lidze. Dwa lata temu otworzył wynik w wygranym 2:0 meczu z Athletikiem w Bilbao. W poprzedniej kampanii trafił na Son Moix w starciu z Mallorcą, który zakończył się remisem 1:1.
Autorem pierwszego, historycznego gola Realu Madryt w rozgrywkach ligowych był Jaime Lazcano. To on trafił do siatki 10 lutego 1929 roku, gdy Los Blancos pokonali 5:0 drużynę CE Europa na Chamartín. Do 50. minuty było 0:0, a trafienie sprowadzonego z Osasuny Lazcano otworzyło worek z bramkami. Cztery z pięciu goli w tym meczu należały właśnie do niego.
Przeciwko Osasunie Real Madryt zainauguruje swój 95. sezon w krajowych rozgrywkach. W tego typu spotkaniach szczególne miejsce w historii zajmuje José Martínez Sánchez, znany wszystkim jako Pirri. W trakcie 16 sezonów w klubie aż pięciokrotnie otwierał wynik dla Królewskich w pierwszych kolejkach i za każdym razem mecze te kończyły się zwycięstwem. Za nim plasują się Karim Benzema i Raúl – obaj w czterech sezonach otwierali licznik bramkowy Realu. W całej historii jednak tylko jeden piłkarz dokonał tego trzy razy z rzędu. Był nim Gareth Bale, trafiający na inaugurację La Ligi kolejno przeciwko Betisowi (2015), Realowi Sociedad (2016) i Deportivo La Coruña (2017). Teraz Rodrygo ma szansę wyrównać ten rekord.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się