Dlaczego wybrałeś Albacete?
Przez odczucia, jakie miałem. Odwiedziłem klub ponad dwa tygodnie temu i byłem zachwycony tym, co zobaczyłem. Od tamtej pory jest dla mnie jasne, że podjąłem dobrą decyzję.
Zdziwiło cię poruszenie, jakie wy wywołał twój transfer?
Tak. Kampania marketingowa była fantastyczna, a kibice podeszli do mnie z wielkim uczuciem zarówno osobiście, jak i na portalach społecznościowych. Jestem za to niezwykle wdzięczny. Mam za sobą debiut, wszystko zaczęło się już kręcić.
Chcesz się w pewien sposób odkuć za poprzednie lata?
Powiedziałbym, że chcę raczej po prostu cieszyć się piłką i nie myśleć o tym, co było. Jestem bardzo podekscytowany i na tym się koncentruję.
Czujesz jakąś presję związaną z tym, że musisz pokazać więcej niż pozostali?
Nie sądzę, by to była presja, bardziej nadzieja i chęci. Świetnie wpasowałem się tutaj od pierwszego dnia i chcę pokazać swoją najlepszą wersję. Jestem dodatkowo zmotywowany na początku tej przygody.
Widzisz siebie w roli lidera drużyny?
Szanuję naszych kapitanów. Wszyscy powinniśmy być liderami w którymś momencie. W Madrycie zaakceptowałem rolę, jaką dla mnie przewidziano. Brak gry mnie nie zadowalał, ale rozumiałem, że muszę trenować na maksymalnych obrotach każdego dnia. W tym aspekcie czułem się liderem, ponieważ odgrywałem swoją rolę.
Celem jest awans?
Celem jest rozwój każdego dnia i stawianie kroków naprzód. Ten poziom rozgrywkowy jest trudny, a sezon długi. Trzeba iść krok po kroku. Boisko umieści nas tam, gdzie powinno.
Po transferze do Albacete poczułeś się bardziej kochany niż przez dziesięć lat w Realu?
To inne uczucia. W Madrycie również czułem się kochany przez kolegów i kibiców. Nie grałem, ale miałem dobrą relację z madridismo i resztą zawodników. Tutaj okazano mi niesamowitą sympatię na starcie, co dodaje mi sił, by pokazać maksimum możliwości.
Jak podsumowałbyś swój etap w Realu Madryt?
Nauka. Próbowałem dawać z siebie to, co najlepsze, ale konkurencja była najtrudniejsza, jaką można mieć. Chciałbym grać częściej, ale poziom kadry był niebywały.
Zmieniłbyś coś w tych dziesięciu latach w Realu?
Na początku podszedłem do wyzwania ze zbyt dużą intensywnością. Przytrafiały mi się kontuzje, których dało się uniknąć, ponieważ mocno się podpalałem i chciałem coś udowodnić. Byłem jednak młody i nie zdawałem sobie sprawy, że nie tędy droga. Z biegiem czasu lepiej rozumiałem istotę obciążeń na treningach i zarządzanie emocjami. Tego nabywa się z doświadczeniem.
Ancelotti dawał ci mniej szans, niż zasługiwałeś?
Jego praca zawsze podlegała maksymalnej presji i odpowiedzialności. On sam mówił mi, że jego rola nie polega na rozdzielaniu minut, tylko na wygrywaniu meczów. W jego wizji nie liczyłem się za bardzo. Chciałem rzecz jasna grać więcej, ale zawsze szanowałem trenera.
Który z kolegów najbardziej wspierał cię na duchu?
Carvajal. Odkąd trafiłem do klubu, aż do mojego ostatniego dnia był idealnym kolegą. Był bardzo pozytywnie nastawiony i pomagał w każdym aspekcie. To urodzony lider i idealny kapitan. Opaska nie mogła znaleźć się w lepszych rękach.
Valverde podąża jego śladami?
Bez wątpienia. Fede to kolejny fenomen. To konkurencyjne zwierze. Chce grać wszystko, nawet kiedy zmaga się z drobnymi urazami mięśniowymi. Ma to w DNA i nigdy już tego nie straci.
Kto zaimponował ci najbardziej pod względem technicznym?
Rodrygo. Na treningach pokazywał niebywały talent w trakcie gry na małej przestrzeni. To było fascynujące.
Był w tym lepszy od Viniciusa i Mbappé?
W tym aspekcie tak. Jest naprawdę dobry i ma niesamowite predyspozycje do gry w piłkę.
Pozbycie się go byłoby błędem?
Nie chcę mieszać się w sprawy, które mnie nie dotyczą, ale Rodrygo pokazał już, ile jest wart i robił to w sposób ciągły. Jeśli odzyska najwyższą formę, będzie ważnym piłkarzem Realu przez wiele lat.
Co powiesz o Modriciu?
To wzór dla wszystkich. Pintus zwykł mawiać, że nie wierzy w to, jak trenuje i konkuruje Luka dzięki swoim predyspozycjom fizycznym. Mówił, że jego fizjologia wymyka się naturze. Zawsze przyjeżdżał na treningi jako jeden z pierwszych. Bardzo dbał o formę fizyczną. Nie ma przypadku w tym, że utrzymał się na takim poziomie w tym wieku.
Cristiano też taki był?
Kiedy trafiłem do Madrytu, zaimponował mi. Starałem się nawet naśladować niektóre elementy jego codziennej rutyny. Był niezwykle metodyczny w działaniu, zdyscyplinowany, dbał o siebie jak nikt inny i umiał zarządzać wysiłkiem. Był piłkarzem przez 24 godziny na dobę, profesjonalistą na najwyższym możliwym poziomie.
Pozostaniesz madridistą na odległość?
Oczywiście. Będę nim i nawet postaram się odwiedzać Bernabéu, jak tylko będę mógł. Życzę Realowi wszystkiego najlepszego, oby osiągał największe sukcesy podczas tego nowego etapu za Xabiego Alonso.
Jak podchodzisz do tego nowego etapu w Albacete?
Chcę się cieszyć grą i zarażać kolegów konkurencyjnością, stałą chęcią rozwoju. Zamierzam dać z siebie wszystko, byśmy zaszli jako zespół jak najdalej. Drużyna jest bardzo dobra, podobnie jak moje odczucia.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się