Królewscy awansowali do 1/8 finału Klubowego Mundialu po bardzo dobrym meczu przeciwko Salzburgowi, w którym błyszczał Vinícius wracający do najwyższej formy, a do tego doszło jeszcze pojawienie się Gonzalo w wyjściowych jedenastkach Xabiego Alonso.
FC Barcelona natomiast toczy swoją prywatną wojnę z Athletikiem o sprowadzenie Nico Williamsa, ale spotkała się z krytyką ze strony klubu z Bilbao za sposób, w jaki próbuje pozyskać ich wychowanka.
Dobre wrażenia po grze Realu Madryt
Manuel Jabois: „Widzieliśmy znakomity prototyp tego, czym powinien być Real Madryt w trybie «rejsowej» prędkości w przyszłym sezonie. Zostają mi w głowie ambicja i zaangażowanie w defensywie – przy wyniku 0:2 Salzburg ruszył z kontrą i wszyscy pobiegli w obronę. Ta zmiana charakteru to kluczowy przełom, bo przecież piłkarze są niemal ci sami i grać w piłkę nie zapomnieli. Xabi Alonso powiedział jasno – albo bronią wszyscy, albo nie da się pozwalać na brak zaangażowania u jednego czy dwóch graczy. Real Madryt ma świetny skład, miał go też w zeszłym sezonie – problem w tym, by dobrze połączyć elementy układanki. A wczorajszy mecz był nawet lepszy niż drugi mecz z Pachucą. Do tego zagrali w zupełnie nowej dla Realu taktyce – nie tylko w porównaniu z poprzednimi sezonami, ale wręcz z historią klubu. Obrona z trzema stoperami? Nie pamiętam takiego rozwiązania od lat, a jednak drużyna zadziałała jak dobrze naoliwiona maszyna. Ciekaw jestem, co Xabi Alonso zrobi z Franem Garcíą – to piłkarz, o którym mało który kibic Realu myślał, że może nadawać się do wyjściowego składu po dwóch ostatnich sezonach. A tymczasem w tych meczach gra znacznie żwawiej, zręczniej i z większym wpływem na grę niż wcześniej”.
Ramón Besa: „W madridismo jest teraz głód, by wszystko znów szło dobrze. Po takim sezonie jak ostatni trudno było to wszystko udźwignąć, a kibice mogą mieć już dość wciąż tych samych twarzy. Teraz wreszcie Real zaczyna od trenera, który ma plan. Kiedyś mówiło się o kulturze wysiłku, dziś – jak to ujął Xabi Alonso – chodzi o etykę wysiłku, ucieleśnioną przez zawodników. Najlepsze, co może się przydarzyć Realowi, to to, że piłkarze «kupią» ten przekaz. Bo najpierw trzeba w coś uwierzyć. A ja uważam, że Xabi to bardzo dobry trener i Real zaczął od budowy zespołu – żeby coś wygrać, trzeba najpierw zbudować drużynę, nie tylko zarządzać piłkarzami. W zeszłym sezonie mówiło się głównie o zarządzaniu. Teraz zaczęło się tworzenie zespołu – i to zawsze wychodzi klubowi na zdrowie. Są tu ciekawe szczegóły – choćby ten ukłon w stronę wychowanków. A także system gry. Real nigdy nie był zakładnikiem jednej taktyki – raczej dopasowywał się do tego, jakich ma piłkarzy. I ten cały proces, napędzany chęcią powrotu do sukcesów, to coś dobrego – dla madridismo i dla poziomu sportowego ligi”.
Wpływ Gonzalo na Real Madryt
Manuel Jabois: „To rzadkość, by zawodnicy z Castilli odgrywali ważną rolę w poważnych rozgrywkach pierwszej drużyny. Zazwyczaj szuka się sposobu, by przemianować na tę pozycję któregoś z kluczowych graczy. Ale Xabi od początku miał to pod kontrolą. Kiedy podpisał kontrakt, zaczął się przyglądać, kto wyróżnia się w rezerwach – i ten chłopak strzelał mnóstwo goli, a przede wszystkim dawał coś, czego brakowało atakowi Realu: stałą presję na obrońcach, trzymanie się blisko rywala. Wczoraj odzyskał kilka piłek – przy golu dopadł do wybitej piłki, ale to też była sytuacja, w której naciskał. Poza tym jest szybki. W Realu często bywa tak, że jeśli wychowanek nie pokaże czegoś w 10 minut, to zaraz ląduje na ławce – nie ma do nich cierpliwości. A on już w pierwszym meczu pokazał parę dobrych rzeczy, a w dwóch kolejnych naprawdę się wyróżnił. I to będzie się zdarzać wielu wychowankom topowych klubów – ale szczególnie w Madrycie, który w obliczu kartek, kontuzji itd. zwykle patrzy na rynek. Mało który trener ma odwagę, jaką miał niegdyś Valdano. Potrzebna jest odwaga – i to jest teraz najlepsze, co może przydarzyć się Realowi”.
Przyjście Nico Williamsa do Barcelony
Ramón Besa: „To bardziej mnie zaskakuje niż przekonuje. Barcelona, która właśnie się zatrzymała, musi wytłumaczyć, skąd weźmie środki, by poprawić skład – i to po tym, jak wygrała ligę, Puchar i Superpuchar, a także dotarła do półfinału Ligi Mistrzów. Klub jest zadłużony, ale jego marka nadal generuje przychody. Tego, czego nie rozumiem u Athleticu, to ta gotowość do sprawdzania, czy Barça przestrzega reguły jeden za jeden i jak zamierza zarejestrować Nico – przecież od tego jest La Liga. Jeśli każdy klub zacznie rozliczać innych, to tak się nie da – a wielu jest zirytowanych tym, że Barça, mimo zadłużenia, nadal się wzmacnia. Ale to do ligi należy egzekwowanie zasad. W zeszłym sezonie sama Liga mówiła, że nie zarejestruje Olmo – a i tak musiała to zrobić Wyższa Rada Sportu. Tu właśnie leży sedno sporu. Rozumiem, że Athletic może być sfrustrowany, że traci Nico, a Barça mówi otwarcie, że chce go pozyskać mimo sytuacji finansowej. Ale to kwestia rynku. Problem Athleticu z Barçą nie zaczął się przy Nico – on trwa od dawna. Relacje obecnych władz obu klubów nie są dobre. I czasem, z myślą o kibicach, dorzuca się trochę populizmu, mówiąc, że „tamci działają nie fair”. Ale jak już przyjdą ludzie z Goldman Sachs, niech się nie martwią – oni wejdą do biur i wszystko sobie sprawdzą. Bo gdy się otwiera okna na Camp Nou, wszyscy wierzyciele też przychodzą i patrzą. Poczekajmy, jak to się rozwiąże”.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się