– Walczyliśmy do końca i byliśmy w stanie wygrać trzy kolejne mecze z rywalem, który jest bardzo trudny do pokonania. Bardzo się cieszę z powodu moich zawodników, ponieważ wiele razy padaliśmy tuż przed metą. Bycie w Realu Madryt nie jest łatwe, ponieważ każdy chce cię pokonać i kiedy nie wygrywasz, wydaje się, że nie wykonałeś swojej pracy. Cieszę się z powodu chłopaków, wywalczyli sobie to. Byli też zawodnicy, którzy byli mniej widoczni w codziennej pracy, tacy jak Ibaka czy Rathan-Mayes. Oni grali mniej, ale wykonali niesamowitą pracę. Nie jest łatwo być bez możliwości gry i to prawdopodobnie w nieuczciwy sposób, ponieważ trener nie daje im szans. Chcę im to zadedykować to zwycięstwo.
– Wyjście na trzecią kwartę było kluczowe. Dzięki ten wielkiej serii (15:0) wyszliśmy na 14-punktową przewagę. To był moment, w którym wyprowadziliśmy decydujący cios. Później utrzymaliśmy rytm gry i potrafiliśmy kontrolować wynik i faule. To było absolutnie kluczowe. Nie jest łatwo zostawić Valencii z 30 punktami w drugiej połowie i 70 łącznie, ponieważ to jest drużyna, która zdobywa dużo punktów i grała na niesamowitym poziomie. Po drodze po tytuł pokonaliśmy Unicaję, która w tym sezonie dwa razy z nami wygrała i wyjątkową Valencię.
– Przegranie tylko pięciu meczów w lidze przez cały sezon ma niesamowity wymiar. Zaczęliśmy od porażki w A Coruñi, a później mieliśmy bilans 1-2, ale wierzyliśmy i dla mnie to samo w sobie jest trofeum. MVP został Campazzo, ale to zasługa całej drużyny, ponieważ byliśmy w stanie być zjednoczeni w trudnych momentach i podnosić się tyle razy, ile upadaliśmy. Przegraliśmy finały Pucharu Króla i Superpucharu, a także nie awansowaliśmy do Final Four. Byliśmy smutni z powodu naszych kibiców, ale zdołaliśmy zamknąć sezon, wygrywając jedną z wielkich nagród, czyli ligę, której poziom rywalizacji i koszykówki jest nadzwyczajny.
– Przyszłość? Nie rozważam innej opcji niż pozostanie tutaj. To zależy od tego, czego będzie chciał Real Madryt. Jestem zachwycony, mogąc być w najlepszym klubie na świecie i zawsze to powtarzałem. To jest mój klub od małego. Zaczynałem w nim, mając 21 lat i cieszę się, mogąc zwracać temu klubowi wszystko, co on mi dał. W trakcie trzech lat tutaj zdobyliśmy sześć trofeów i w każdym sezonie sięgaliśmy po jeden z tych najważniejszych. Jestem naprawdę zadowolony z tego, co tutaj robimy. Reszta zależy od klubu. Jeśli będą chcieli, żebym został, to zostanę.
– Cieszę się koszykówką, ale cierpię, ponieważ cała publiczność Realu Madryt zawsze aspiruje do maksimum i chce, żebyśmy dawali jej radość. Czujemy się za to odpowiedzialni i kiedy sięgamy po tytuł, odczuwam ulgę.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się