W szatni Hard Rock Stadium nowy trener Realu Madryt nie zdążył jeszcze nawet przeanalizować słabego debiutu swojej drużyny na Klubowym Mundialu, a już w programach sportowych w radiu, telewizji i internecie mnożyły się komentarze w stylu „Zadania domowe Xabiego Alonso”, „Trzy pilne rzeczy, które musi zmienić Xabi Alonso” czy „Xabi Alonso ma sporo roboty”.
Po raz kolejny Vinícius, Rodrygo i Bellingham byli na boisku praktycznie niewidoczni, ale to Xabi Alonso znalazł się pod ostrzałem. Jakby to on nie potrafił wymienić trzech podań z rzędu w starciu z Al-Hilal. I niech nikt nie próbuje usprawiedliwiać tego upałem w Miami czy zmęczeniem po długim sezonie – ta trójka od sierpnia zeszłego roku gra jakby od niechcenia, z podejrzaną regularnością. Od momentu, gdy do drużyny dołączył Mbappé, ich zaangażowanie wyraźnie spadło. Jesienią i zimą, przy chłodzie i przy upale, na wyjazdach i u siebie, przeciwko zespołom dobrym, słabym i przeciętnym – za każdym razem prezentowali się podobnie. Zawodnik na tym poziomie nie może przez dziesięć miesięcy być źle przygotowany fizycznie. Czas więc podejść do sprawy poważnie i zacząć wymagać od prawdziwych winowajców, czyli piłkarzy: większego zaangażowania, odrobiny samokrytyki i przede wszystkim – skuteczności. Zbyt długo żyli sobie wygodnie pod skrzydłami Ancelottiego, by teraz cała presja znowu miała spaść na barki nowego trenera, a oni znów wyjść z tego bez szwanku.
Bo jednym ze skutków remisu jest to, że Xabi Alonso już teraz stoi pod ścianą przed drugim meczem z Pachucą i trzecim z Salzburgiem, jeśli chce awansować. Jasne, Real prawdopodobnie zaoszczędzi na premiach za zwycięstwo w tym turnieju, ale czym innym jest nie wygrać, a czym innym – nie wyjść z grupy. To byłby poważny cios dla projektu, który powstał w pośpiechu, nieprzygotowany do turnieju, który FIFA wepchnęła w kalendarz, rozrzucając miliony w zamian za przemilczenie zmęczenia i upału. Trudno więc oczekiwać, że po zaledwie czterech treningach zobaczymy zaawansowane warianty taktyczne czy dobrze skoordynowany wysoki pressing.
Trzy najpilniejsze zmiany, które musi wprowadzić Xabi Alonso, to Vinícius, Rodrygo i Bellingham. Ale ta zmiana musi wyjść od nich samych, nie od trenera. Bez zmiany nastawienia żaden system nie zadziała.
Komentarze (43)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się