– Towarzyszenie zawodnikowi w takim procesie to ogromna przyjemność. Chociaż na co dzień mieszkam w Brazylii, to kierowałem Éderem w określonych kwestiach i pozostawałem w codziennym kontakcie z ludźmi z klubu. Pracujemy razem i robimy to z dużym zaangażowaniem.
– Byłem akurat w Madrycie w dniu, kiedy doznał kontuzji. Pierwsze 24 godziny były bardzo trudne. Éder jednak bardzo zaskoczył mnie swoim podejściem do tej drugiej kontuzji. Następnego dnia powiedział mi: „Nie ma co rozpaczać, już przez to przechodziłem i wiem, jak sobie z tym radzić, bierzemy się do pracy”.
– W niektórych momentach muszę być trochę psychologiem. Po niektórych sesjach odbywaliśmy długie rozmowy.
– Nie należy pomijać żadnych etapów, by przyśpieszyć ten cały proces. W tym przypadku zawsze trzeba iść powoli.
– Éder jest zdecydowany w tym, co robi i skupiony na wielkim powrocie. Ciężko na to pracuje. I tak, jest możliwe, że wróci na najwyższy poziom, który pokazywał już w koszulce Realu Madryt. To kontuzja, której leczenie zabiera najwięcej czasu w całym futbolu, więc wątpliwości po takiej sytuacji są normalne. Jednak możemy czekać na Militão, który ma wielkie chęci na powrót do rywalizacji na najwyższym poziomie. Mentalnie widzę u niego dużo większą siłę po przejściu tego procesu. Fizycznie będziemy dalej pracować, by mógł dostosować się w jak najlepszy sposób do wymagań.
– Coraz większa liczba kontuzji ma wiele powodów. Nie powiedziałbym, że można wskazać jeden czynnik. Jednak na pewno przeładowany terminarz znacząco wpływa na to, co się dzieje. Intensywność meczów mocno wzrosła w ostatnich sezonach. Piłkarze są coraz bardziej narażeni na problemy: biegają coraz więcej i mocno wzrosła liczba akcji na wysokiej intensywności, co tworzy większe zmęczenie. Mają coraz więcej meczów i coraz mniejszy czas na regenerację między nimi, a tendencja wskazuje na to, że jest coraz więcej kontuzjowanych.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się