Czas na drugą odsłonę ćwierćfinałowej rywalizacji Realu Madryt i Baskonii. W pierwszym starciu górą była drużyna Chusa Mateo, mimo że nie zaprezentowała się z dobrej strony. Było widać, że zawodnicy mają za sobą dłuższą przerwę od rywalizacji na maksymalnych obrotach. Nie brali udziału w Final Four Euroligi, a w lidze na bardzo wczesnym etapie zagwarantowali sobie pierwsze miejsce w sezonie zasadniczym. Przełożyło się to na kilka tygodni spotkań bez stawki. Przez to wejście w rywalizację z Baskonią bardzo wiele kosztowało madrytczyków.
Pablo Laso i jego podopieczni sprawili Realowi Madryt sporo problemów w pierwszym meczu, chociaż sami również nie zanotowali najlepszego występu. Obie drużyny zmagały się z problemem strat. Łącznie było ich aż 38, z czego 20 na koncie Królewskich. To jest główna rzecz, którą obaj trenerzy będą chcieli dzisiaj poprawić. Dla madrytczyków taki brak dbałości o piłkę może się zakończyć porażką, bo poziom trudności jest dziś jeszcze wyższy, ponieważ rywalizacja przeniosła się do Vitorii.
Chus Mateo zwracał uwagę na znaczenie defensywy. Nie można odmówić mu racji, ale jednocześnie zarzutów do obrony było najmniej. Więcej problemów pojawiało się w ofensywie. Tam potrzeba większej dbałości o piłkę i skuteczności. Teraz już wiadomo, że do końca sezonu Królewscy nie będą mogli liczyć na Gabriela Decka, który przeszedł operację biodra. Do zdrowia wraca Serge Ibaka, więc Mateo będzie miał trzynastu graczy do wyboru.
W ćwierćfinale rywalizacja toczy się tylko do dwóch zwycięstw, więc Real Madryt już ma piłkę meczową. Trzeba ją jeszcze wykorzystać, bo Baskonia łatwo się nie podda. Dla Basków ten mecz jest o wszystko, bo porażka oznacza dla nich zakończenie sezonu. Królewscy znajdują się w lepszej sytuacji, ale woleliby nie musieć rozgrywać trzeciego spotkania.
Mecz rozpocznie się dzisiaj o 21:15. Transmisję na żywo będzie można zobaczyć na Sportklubie.
Ćwierćfinały (rywalizacja do 2 zwycięstw):
- Real Madryt – Baskonia 1:0
- Valencia – Gran Canaria 1:0
- Tenerife – Joventut 1:0
- Unicaja – Barcelona 0:1
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się