– Flick dał temu projektowi stabilność, trafił na zawodników, którzy się rozwijają. W piłce rok to dużo, dwa lata jeszcze więcej – a potem potrzebna jest stabilizacja. Flick czuje się tu dobrze, utożsamia się z klubem.
– Ten zespół to najlepszy klub na świecie, ale bardzo wymagający. Plany trzeba snuć w dłuższej perspektywie, ale realizować je stopniowo – dwa lata to dobry czas dla projektu, choć czas pokaże. Nie ma co się spieszyć – jeśli potem podpisujesz umowę na trzy czy cztery lata, a projekt nie wypala, to nic z tego.
– Nowy etap zaczął się wraz z powrotem Laporty. Ten sezon potwierdza, że to dobra droga. Myślę, że zachowano ciągłość, dobrze zakontraktowano Roberta, Koundé, Raphinhę… a jakość wychowanków już była. Teraz drużyna się konsoliduje i może rywalizować.
– Nowa umowa dla Yamala? Sprawy idą w dobrym kierunku. Przede wszystkim widzimy w nim dojrzałość, która nie jest typowa dla jego wieku. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, trzeba się cieszyć – tacy zawodnicy trafiają się raz na wiele lat: pewny siebie, utalentowany. Ale nie można zapominać, że ma 17 lat. Choć wydaje się bardzo dojrzały, to wciąż 17-latek i musi przeżyć swoje życie w tym wieku. Świat dla kogoś w jego wieku jest trudny – on musi być szczęśliwy. Potrzebuje kontraktu, który będzie sprawiedliwy, dostosowanego do jego poziomu. Nie musi zarabiać najwięcej – ważne, by był doceniany za to, kim jest. Nie ma dla niego lepszego klubu niż Barcelona.
– Oferty? Tak, w poprzednim sezonie pojawiły się oferty. W tym jeszcze nie. Wszyscy wiemy, kim jest i jaką ma wartość. Kiedy nie chcesz nawet słuchać ofert, nie mają one znaczenia. Ale kluby pytają. PSG pytało, Real Madryt – nie.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się