– Odczucia po meczu? Padliśmy przy samym progu. W tym sezonie w tego typu meczach zdarzało się to nam już kilka razy. Tworzymy tutaj coś naprawdę pięknego. Myślę, że to właśnie taka postawa w takich meczach sprawia, że jesteśmy na tym siódmym miejscu i zawsze, gdy nie wygrywam, to czegoś żałuję. I zawsze, gdy wygrywam, ale drużyna mi się nie podobała, to również żałuję. Jestem dumny z tego, co zrobiliśmy, z tego, jak zaplanowaliśmy ten mecz i jak na to wszystko odpowiedzieli piłkarze. To wielka zasługa wyciągnąć tutaj najpierw 0:2 w Copa del Rey, a następnie przy 0:3 być o krok od 3:3. Pozostaję z tym, że w pierwszej połowie nie graliśmy dobrze piłką, dużo nas kosztowało uspokojenie gry, to było widać po bramce na 0:2. Myślę, że kluczem meczu była bramka na 0:3 – gdy straciliśmy ją tak szybko na starcie drugiej połowy, wiedzieliśmy, że będzie trudno, ale mimo to drużyna się przestawiła i jestem z niej dumny. Myślę, że każdy, komu bliska jest Celta, powinien czuć się dumny z tego, co zrobili dzisiaj zawodnicy, którzy na takim terenie i z takim rywalem nie odpuścili.
– Reakcja drużyny? My nigdy się nie poddajemy, nie możemy się poddać. W tym sezonie byliśmy w stanie odrabiać wynik w wielu meczach – tak było z Barçą czy z Realem Madryt, z którym wyrównaliśmy będąc w osłabieniu. Drużyna wie, że musi się skoncentrować na futbolu, że wszyscy musimy się wspierać i wiosłować w jednym kierunku. Zabolało nas to, że oni zdobyli bramkę od razu przy pierwszej okazji. Los chciał, że w trzech ostatnich meczach z Realem Madryt strzelają nam gole po strzałach w samo okienko. Cóż, to też nie jest przypadek. W pierwszej połowie nie byliśmy efektywni przy grze piłką, a jeśli w starciu z taką drużyną nie jesteś w stanie dłużej się utrzymywać przy piłce, to bardzo trudno jest wygrać. W pierwszą połowę weszliśmy ze zbyt dużą nerwowością i przez to dużo czasu spędzaliśmy na fazie defensywnej. Ale gdy już zaczęliśmy strzelać, to młodzi zaczęli grać bez presji, uwalniali się spod krycia i wtedy graliśmy swoje. Graliśmy razem, byliśmy głównymi bohaterami, wykonywaliśmy dużo podań, wymienialiśmy piłkę… To było widać w drugiej połowie. Mamy w składzie wielu młodych zawodników. Przez 90 minut graliśmy z trzema piłkarzami, którzy są z drugiego zespołu. Cieszę się, że ludzie patrzą na to jak na coś normalnego. Budujemy coś pięknego na przyszłość.
– Bez zmian do przerwy? Widziałem, że jeśli poprawimy kilka rzeczy, to z tymi samymi zawodnikami na boisku będziemy w stanie tworzyć sobie sytuacje bramkowe. Rozmawialiśmy o tym w przerwie – że jeśli nie strzelą trzeciej bramki, to odrobimy to. I ostatecznie nawet mimo tej trzeciej bramki drużyna wciąż wierzyła w odwrócenie meczu. Mieliśmy takich zawodników jak Durán i Swedberg, którzy atakowali wolne przestrzenie, a do tego precyzja Aspasa przy ostatnim podaniu.
– Aspas? Nigdy nie myślę o tym, aby oszczędzać danego zawodnika na inny mecz. Mimo wyniku 0:3 kończyliśmy mecz z Ferem i Ilaixem na środku, z Minguezą i Hugo Álvarezem na bokach obrony i z bardzo ofensywnymi zawodnikami z przodu. Ostatecznie to ty musisz podejmować decyzje. Wiemy, że Aspas jest determinujący przy wolnych przestrzeniach w ostatnich minutach i mieliśmy wątpliwości, czy przy tak wymagającym fizycznie meczu tak szybko zdecydować się na piątą zmianę. Wierzyliśmy, że Swedberg i Durán dadzą nam w tym momencie więcej. Poprawiliśmy się, a później Aspas postawił kropkę nad i. Zabrakło tych pięciu minut więcej, myślę, że wtedy doprowadzilibyśmy do remisu. Lub może gdybym wpuścił wcześniej Aspasa… Nie wiem i nigdy się nie dowiem.
– Odcięcie w Realu Madryt? Czy to z Realem Madryt, czy to z jakimkolwiek innym rywalem. Jeden gol może zmienić stan mentalny zespołu, co z kolei może zmienić sytuację w meczu. Wiemy, w jaki sposób gra Real Madryt, wiemy, jak niebezpieczni są przy szybkich przejściach. Gdy wychodzą na prowadzenie, to w ostatniej linii mają jednego zawodnika, który nie wraca tak szybko. Mogli nas zabić przy jednym z przejść, ale drużyna utrzymała się myśląc o futbolu. Gdybym miał drużynie coś zarzucić po tych dwóch meczach, jakie w tym sezonie tutaj rozegraliśmy, to zwróciłbym uwagę na to, że w pierwszych połowach za bardzo oddawaliśmy pole rywalowi. Za dużo czasu spędzaliśmy w fazie defensywnej, nie mogąc znaleźć szybkich rozwiązań.
– Trzecia bramka? Wiedzieliśmy, że różnica trzech bramek będzie bardzo trudna do odrobienia, zwłaszcza z takim rywalem jak Real Madryt. Jednak drużyna dała wszystkim lekcję niezachwianej wiary. Na każdym terenie, w każdym momencie meczu zawsze będziemy grać w taki sam sposób – odważnie i z zamiarem gry piłką. Gdy pozostajemy wierni naszemu stylowi gry, to wtedy zazwyczaj przychodzą najlepsze wyniki. To wniosek, który musi z nami pozostać na zawsze.
– Europa? Tę kolejkę rozpoczęliśmy z matematycznym utrzymaniem, a to jest ten pierwszy cel Celty, który w ostatnich latach dużo nas kosztował. Niezależnie od tego, co się wydarzy, chcemy się cieszyć tymi ostatnimi czterema meczami. Tak jak cieszyliśmy się tym dzisiejszym, mimo że przegrywaliśmy 0:3. Myślę, że klub powinien to docenić. Ten główny cel został już osiągnięty i teraz ruszamy po wszystko, aby być jak najwyżej. Jeśli skończymy na siódmym miejscu, to wtedy nie będziemy na ósmym i tak dalej, i tak dalej…
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się