– Po pierwsze chciałem pogratulować naszym rywalom awansu do Final Four. My w tym sezonie będziemy za tym tęsknić. Myślę, że dzisiaj dobrze zaczęliśmy, tak jak chcieliśmy. Źle natomiast zaczęliśmy trzecią kwartę, co naznaczyło drugą połowę. Byliśmy w grze, nie straciliśmy kontaktu, jednak przez moment się odłączyliśmy. Później prawie straciliśmy wiarę na początku czwartej kwarty, kiedy Olympiakos uciekł na 15 punktów. Oni mają wielkich zawodników. Wezenkow czy Fournier w niesamowitym stylu trafiali za trzy. Tak samo Papanikolaou, którego prawie nie było w tej rywalizacji, dzisiaj trafił bardzo kluczowe rzuty. My jednak mamy wspaniałą drużynę i doprowadziliśmy do tego, że oddawaliśmy ostatni rzut. Wiadomo, jak z nim jest, czasami wpada, a czasami nie wpada. Dzisiaj nie mieliśmy szczęścia. Abalde podjął w tej sytuacji dobrą decyzję. Zawsze dobrą decyzją jest oddawanie rzutu z czystej pozycji. To był rzut na wagę przedłużenia serii. Nie mogę pogratulować drużynie braku awansu do Final Four, ale jestem bardzo dumny z tych zawodników za to, jak walczą. Trzeba docenić to, że wróciliśmy do gry w starciu z drużyną, która wydawała się nieosiągalna po znakomitym sezonie zasadniczym.
– Niesamowicie jest widzieć Palacio z takim nastawieniem. Jest mi przykro z ich powodu, bo zdawaliśmy sobie sprawę, jak bardzo oni chcieli zobaczyć Real Madryt walczący w piątym meczu. Chcielibyśmy wrócić do Aten. Nie szukamy wymówek, ale od 13 kwietnia rozegraliśmy osiem meczów. Liga się nie zatrzymywała. Graliśmy z Gironą, Andorrą, a teraz czeka nas spotkanie z Valencią. Moi zawodnicy to są superbohaterowie, wiele razy to powtarzam. Osiem meczów, podczas gdy Olympiakos miał w tym czasie cztery spotkania z nami. Musieliśmy wykonać bardzo duży wysiłek. Bardzo trudno jest wygrać Euroligę w takich warunkach, a Real Madryt ma jedenaście tytułów w tych rozgrywkach.
– Deck i Ibaka? Gramy co dwa czy trzy dni. Czasami po prostu zaciskamy zęby i gramy. Deck grał z bólem biodra od meczu z Barceloną. Do tej pory to wytrzymywał, ale w końcu nie dał rady. Nie pozwalało mu to rywalizować na swoim poziomie. Musiał się zatrzymać, żeby się uporać z tym problemem. Serge po trzecim meczu obudził się ze spuchniętym kolanem i musiał odpocząć. Zrobimy badania, czy dolega mu coś poważnego. Nie mamy czasu na odpoczynek. Rozegraliśmy do tej pory 74 mecze. Bardzo trudno jest łączyć Ligę Endesa i Euroligę. Do tego jest jeszcze Puchar Króla po drodze. Bardzo trudno jest zawsze utrzymywać maksymalny poziom.
– Słaby początek sezonu? Zmieniliśmy połowę kadry i czasami drużyny potrzebują czasu, żeby się zgrać. Oczywiście ten początek na nas wpłynął. W sezonie zasadniczym Euroligi zaczęliśmy od bilansu 6 zwycięstw i 9 porażek. To sprawiło, że musieliśmy w końcówce rozgrywać same finały, a do tego play-in. Dwa dodatkowe spotkania w tym terminarzu. Trafiliśmy przez to na Olympiakos i walczyliśmy. Byliśmy blisko w Atenach i dzisiaj też niewiele nam zabrakło.
– Sędziowanie i kontrowersyjny ofensywny faul Tavaresa? Nie powinienem w to wchodzić. Nie lubię oceniać pracy sędziów. Jesteśmy ludźmi i każdy podejmuje decyzje. Każdy może się pomylić, tak samo zawodnicy, jak i trenerzy czy sędziowie. Nie będę narzekać na sędziów. Nigdy tego nie robię. Nie narzekam na sędziów czy na kontuzje. Mówię o terminarzu, ale w pozostałe tematy nie chce wchodzić.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się