W środę Real Madryt odpadł z Ligi Mistrzów po porażce 1:2 na własnym stadionie z Arsenalem. Obrońca tytułu żegna się z rozgrywkami na etapie ćwierćfinału. W tym momencie do gry wchodzi trener Leverkusen, Xabi Alonso. Były zawodnik Los Blancos uchodzi za wymarzonego szkoleniowca prezesa Florentino Péreza. Z kolei Królewscy to jedyny klub, który naprawdę kusi samego Alonso, stwierdza Axel Hesse na łamach dziennika BILD.
Rok temu zgłaszały się po niego Bayern i Liverpool – dwa inne wielkie kluby, w których wcześniej grał. Odrzucił ich oferty i został w Leverkusen. Jego kontrakt z Bayerem obowiązuje do 2026 roku. Istnieje jednak ustne porozumienie między klubem a trenerem, zgodnie z którym Alonso może wcześniej odejść do czołowego zespołu – za odpowiednim odstępnym. To z pewnością sięgnęłoby kilkunastu milionów euro, donosi reporter dziennika BILD.
Dla Leverkusen nie chodzi jednak o pieniądze, lecz o świetnego trenera. Bayer już teraz planuje z nim przyszły sezon. Mimo to wszyscy zdają się rozumieć jedno: jeśli Real ruszy po niego na poważnie, Alonso prawdopodobnie nie uda się zatrzymać. Pewnie właśnie dlatego ostatnio unikał jednoznacznego deklarowania przyszłości wykraczającej poza sam kontrakt. Zapytany, czy na pewno poprowadzi Bayer także w kolejnym sezonie, odpowiedział: „To nie ja mam coś do decydowania”, przypomina Axel Hesse.
Teraz sytuacja się zmienia. Wkrótce będzie musiał podjąć decyzję: Real czy Bayer. W Leverkusen obawiają się, że po blisko trzech udanych latach może to być koniec ery Alonso na ławce trenerskiej Bayeru, podsumowuje niemiecki dziennikarz.
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się