Życie w Gros toczy się wokół wody i piasku plaży Zurriola, położonej u podnóża wzgórza Monte Ulía. Na morzu roi się od surferów, tworząc nieustanny spektakl dla każdego, kto spaceruje główną aleją. Wśród nich, bez blasku reflektorów i drogich ubrań, co tydzień pojawia się Martín Zubimendi – najlepszy hiszpański defensywny pomocnik i jeden z najlepszych na świecie. Dziś ponownie będzie mózgiem Realu Sociedad, a jego grę bacznie obserwuje pół piłkarskiego świata, w tym Real Madryt i kluby Premier League.
Zubimendi, który niedawno skończył 26 lat, zbliża się do kluczowego momentu w swojej karierze. Minionego lata, po triumfie na EURO z reprezentacją Hiszpanii, odrzucił ofertę Liverpoolu, decydując się zostać w Reale Arena. Uznał, że strata Mikela Merino i Robina Le Normanda to już wystarczające osłabienie dla jego klubu, dlatego postanowił wytrwać jeszcze rok.
Teraz, wchodząc w najlepszy okres swojej kariery, z klauzulą wykupu wynoszącą 60 milionów euro i kontraktem do 2027 roku, podejmuje kluczowe decyzje dotyczące przyszłości. Mimo to pozostaje – jak mówią – „spokojnym człowiekiem, zarówno na boisku, jak i poza nim”, trzymającym się z dala od medialnego zgiełku. W świecie futbolu, gdzie przez wiele miesięcy jego nazwisko pojawiało się na listach najlepszych rozgrywających Europy, a najwięksi dyrektorzy sportowi marzyli o jego transferze, wspięcie się na kolejny poziom wydaje się niemal nieuniknione.
Defensywny pomocnik – gatunek na wymarciu
Guardiola, Slot, Ancelotti, Flick… Lista klubów potrzebujących gracza o profilu Zubimendiego rośnie z każdym dniem, a niewielu oparłoby się jego transferowi. City ma Rodriego, ale poważna kontuzja kolana zaburzyła sezon mistrzów Anglii, a Pep nie znalazł w swoim składzie odpowiedniego zmiennika. Liverpool wciąż bacznie przygląda się Hiszpanowi, z którym kontaktował się już zeszłego lata. W Hiszpanii mówiło się o zainteresowaniu Barcelony, choć jego realizacja mogłaby przyspieszyć jedynie w przypadku odejścia Frenkiego de Jonga.
Sytuacja Realu Madryt jest inna. Carlo Ancelotti w pierwszych miesiącach sezonu zrozumiał, że obecny skład nie może grać w ten sam sposób co rok wcześniej z jednego prostego powodu: Toni Kroos.
Odejście Niemca pozostawiło Los Blancos bez zawodnika, wokół którego można budować grę. Na początku sezonu włoski trener próbował zrekompensować brak kreatywności ofensywną jakością gwiazd i fizycznością pomocników, ale w niektórych meczach ta strategia zawodziła.
Potrzeba Realu Madryt
Wtedy pojawił się Ceballos. Piłkarz, który nie boi się przyjęcia piłki i potrafi utrzymać nerwy na wodzy. Zawodnik, który nie tylko przełamuje linie rywala jak Camavinga czy Valverde, ale także wnosi spokój i potrafi organizować grę. Jego umiejętności uczyniły go niezbędnym, ale też uwydatniły, jak bardzo Królewscy potrzebują kreatora. Bez Kroosa, a z Modriciem powoli gasnącym, jedynym rozwiązaniem dla klubu pozostaje rynek transferowy. Skoro Rodri jest nieosiągalny, Zubimendi jawi się jako jedna z najlepszych opcji.
Średnio notuje 52 podania na mecz przy skuteczności bliskiej 90% – to statystyki, którymi może się pochwalić niewielu pomocników, w tym Kimmich, Vitinha, Ceballos czy Pedri.
W świecie współczesnego futbolu, zafiksowanego na fizycznych pomocnikach, największe kluby Europy zaczęły dostrzegać potrzebę posiadania reżysera gry, prawdziwego lidera środka pola. Potwierdzają to wyniki – triumf Hiszpanii na EURO i zwycięstwo Realu Madryt w Lidze Mistrzów to najlepsze przykłady.
Los Blancos budują swoją przyszłość na rotacji Tchouaméni, Camavinga i Valverde, z Bellinghamem łączącym siły z Vinim, Mbappé i Rodrygo. Jednak przy wciąż rozwijającym się Camavingdze (ma dopiero 22 lata) oraz niewiadomej co do przyszłych ról Valverde i Auréliena, klub rozważa wzmocnienie środka pola kolejnym nazwiskiem.
Zubimendi, który ma tego samego agenta co Xabi Alonso, wydaje się idealnym kandydatem. To Xabi poprowadził go z rezerw do pierwszego zespołu klubu z San Sebastián, więc jeśli jego przyszłość rzeczywiście jest związana z Bernabéu, logiczne wydaje się, że jeden z jego dawnych podopiecznych może podążyć za nim.
Zubimendi zaprezentował się światu w drugiej połowie finału EURO przeciwko Anglii, zastępując kontuzjowanego Rodriego. – Szachy w tamtym czasie dały mu koncentrację i umiejętność analitycznego myślenia – mówią osoby z jego otoczenia. Na co dzień jednak ceni bardziej spacery z psem, letnie mecze w plażową piłkę czy grę w padla niż świat mediów społecznościowych, z których rzadko korzysta.
Tego lata stanie przed jedną z najważniejszych decyzji w swojej karierze.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się