REKLAMA
REKLAMA

Chiellini: Isco był niesamowity, nie do zatrzymania

Giorgio Chiellini wziął udział w podcaście The Overlap, który nagrywany był w jednej z turyńskich restauracji, gdzie przy stole siedzieli również Roy Keane, Gary Neville, Jamie Carragher i Ian Wright. Przedstawiamy wybrane wypowiedzi Włocha.
REKLAMA
REKLAMA
Chiellini: Isco był niesamowity, nie do zatrzymania
Giorgio Chiellini i Isco podczas meczu w 2018 roku. (fot. Getty Images)

– Pech w Lidze Mistrzów? Myślę, że w pierwszym roku Cristiano, w którym na końcu Liverpool wygrał z Tottenhamem, mieliśmy bardzo dużo pecha. Dotarliśmy do ćwierćfinału po pokonaniu Atlético w wielkim comebacku, ale tuż przed meczem z Ajaksem mieliśmy, hm, dwie, trzy duże kontuzje kluczowych zawodników. To byłem ja, Mandžukić, Khedira – kręgosłup i serce drużyny – i brakowało nas w tych meczach. Dybala był kontuzjowany, w drugim meczu albo już w pierwszym, nie pamiętam. Douglas Costa też. Mówiono, że bardzo brakowało nam najlepszych zawodników. Cristiano również nie był w pełni sił. Wrócił na pierwszy mecz bez treningów, miał zacząć na ławce rezerwowych. Wiesz lepiej ode mnie, że Cristiano nie może zaczynać na ławce w Lidze Mistrzów – to się po prostu nie zdarza. Ale tak, nie trenował aż do dnia przed meczem. Strzelił gola, ale mieliśmy naprawdę dużo pecha w tym pierwszym roku.

– W drugim roku nie byliśmy wystarczająco dobrzy, żeby wygrać Ligę Mistrzów, ale myślę, że w pierwszym roku, gdybyśmy pokonali Ajax, gralibyśmy z Tottenhamem w półfinale i z Liverpoolem w finale. To nie jest niemożliwe. Dwa razy dotarliśmy do finału, grając przeciwko Barcelonie i Realowi Madryt, dwa razy z każdą drużyną, a to nie jest łatwe, żeby ich pokonać dwa razy. Mieliśmy pecha. Przegraliśmy z Barceloną w 2015 roku – to była era MSN: Alves, Mascherano, Piqué, Alba, Busquets, Rakitić, Xavi wchodzący z ławki, no i Messi, Neymar, Suárez. Znaleźli sposób, żeby się ze sobą dogadać po styczniu czy lutym, a potem byli nie do zatrzymania.

– W 2017 roku graliśmy z Cristiano, Bale’em i Casemiro – wtedy oni znaleźli stabilność. Pokonaliśmy Real, kiedy grali z Jamesem w środku pola i trzema napastnikami – cała drużyna była ofensywna. Dobrze się broniliśmy: „OK, bronimy się, a potem strzelamy”. Ale kiedy grali z Casemiro i Garethem na ławce, a na boisku był Isco – Isco naprawdę zniszczył nasz plan w tym meczu. Isco był nie do zatrzymania, bo tworzył przewagę na prawej, lewej stronie i w środku. Nie było łatwo go powstrzymać. W tamtym sezonie Isco był niesamowity. To najtrudniejsza rzecz dla obrońcy – coś nieoczekiwanego, nieprzewidywalnego. To o wiele gorsze niż dobry, ale przewidywalny zawodnik.

REKLAMA
REKLAMA

– Przyjście Cristiano do Juventusu? Na początku było trudno dla całego klubu, bo nie mieliśmy jednej, hm, międzynarodowej gwiazdy, korporacji jak Coca-Cola czy coś podobnego, która zarządzałaby klubem i tym wszystkim. Mieliśmy presję; śledzono nas wszędzie, nawet podczas podróży. Ale to nie było jak wtedy, gdy był Ronaldo – wszystko się zmieniło. Myślę, że to była oczywiście bardzo dobra zmiana, ale miała też złe strony. Niektórzy zawodnicy – nie chcę wymieniać nazwisk – patrzyli tylko na to, co robił on w wieku 35 lat: trochę odpoczywał, oszczędzał się w tygodniu, był w 100% gotowy na Ligę Mistrzów. Ale to nie jest Ronaldo – to nie tylko obrazek i sponsorzy. Ronaldo był tam, kiedy przegrywałeś. Miał odwagę, nieważne co, żeby próbować wygrać, strzelać zewsząd, prowadzić drużynę do zwycięstwa. I to nie jest łatwe dla wielu zawodników. On miał dobre i złe strony.

– Uwielbiałem z nim grać, bo praca z nim i patrzenie na niego codziennie, na te drobne szczegóły, było niesamowite. Miałem 35 lat, on 34 – tylko sześć miesięcy różnicy – i oczywiście nie byliśmy w naszym prime, ale gra z nim była bardzo zabawna. I zobaczyć, jak wielka jest jego osobowość. Nie można powiedzieć, kto jest lepszy, Messi czy Cristiano, ale gdybym miał wybrać jednego do finału – wybrałbym Cristiano. Uwielbiałem grać z Cristiano i widziałem, że im mecz jest trudniejszy, tym on podnosi poziom swojej gry. Jego podejście jest zupełnie inne, gdy gramy w Lidze Mistrzów. Nawet jeśli to BATE Borysów – dla niego Liga Mistrzów to coś innego.

– Jestem rozczarowany, że nie wygraliśmy z nim Ligi Mistrzów. To mogło być dla niego to wielkie trofeum kariery, bo przyszedł do Juventusu, żeby pokazać, że może wygrać – nie sam, ale Ligę Mistrzów. Nie pomogliśmy mu wystarczająco. W pierwszym roku, po tym, jak się postarzeliśmy, było jak, hm, all-in – zagraliśmy va banque. Mieliśmy pecha. Przegraliśmy, ale próbowaliśmy.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (7)

REKLAMA