– Ostatnio jeden krok do przodu, dwa do tyłu. To naprawdę rozczarowujący występ i wynik, mimo klasy rywala. Muszę podziękować i przeprosić wszystkich madridistas, którzy wspierali nas w Anglii. Nie ma sensu rozpamiętywać tego, czego nie możemy już zmienić. Musimy trzymać się razem i wzajemnie motywować w tej ważnej fazie rozgrywek! Hala Madrid Siempre – napisał w mediach społecznościowych Jude Bellingham.
Pomocnik nie owijał w bawełnę, stwierdzając, że zarówno postawa zespołu, jak i wynik były rozczarowujące. Z tego powodu Anglik zdecydował się przeprosić fanów Los Blancos. Real Madryt opuścił Anfield praktycznie bez stworzenia klarownych okazji bramkowych, a jedynym powodem, dla którego uniknął wysokiej porażki, był Courtois, który uratował drużynę przed pogromem. The Reds sprowadzili ekipę Ancelottiego na ziemię, przypominając o surowej rzeczywistości tego sezonu: Real ma już trzy porażki w pięciu meczach Ligi Mistrzów.
Pomimo tego angielski pomocnik uważa, że nie ma sensu dłużej rozpamiętywać tego, co wydarzyło się podczas tego spotkania. Taka jest rzeczywistość: teraz, bardziej niż kiedykolwiek, Real Madryt potrzebuje jedności w zespole. Choć po porażce z Liverpoolem znów rozbrzmiały alarmy, Los Blancos czeka w grudniu prawdziwe piekło – mecz co trzy dni aż do 22 grudnia, w tym pięć wyjazdowych starć z rzędu.
Jedność oznacza także wsparcie dla zawodników, a to „wzajemne motywowanie się”, o którym mówił Bellingham, odnosi się także do sytuacji Mbappé. Anglik wziął go w obronę po meczu na Anfield, stwierdzając: „To wspaniały zawodnik, ale presja, którą na niego nakładają, jest ogromna, ponieważ jest tak dobry”. Ponadto Jude wskazał prawdziwy powód porażki: „Niewykorzystany rzut karny nie był przyczyną naszej przegranej. Jako zespół nie byliśmy wystarczająco dobrzy; oni zagrali lepiej”.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się