Minął dopiero rok, ale w tak krótkim czasie Joselu na zawsze zjednał sobie fanów Realu Madryt, którzy uważają go za bohatera. Klub z kolei za nieskazitelnego profesjonalistę, a drużyna pała do niego sympatią i szacunkiem jako do wzorowego kolegi. Do tego stopnia, że Ancelotti był nim zachwycony nie tylko z powodu tego, co dał na boisku, ale także za bycie członkiem „rodziny”, jaką jest dziś szatnia Królewskich.
Napastnik był uwielbiany przez wszystkich od przyjścia aż do odejścia. We wtorek po raz ostatni udał się do Valdebebas. Zrobił to, aby pożegnać się z kolegami z zespołu, pracownikami i trenerami, których spotykał w ośrodku na co dzień. Przyjechał, aby osobiście podziękować każdemu z nich i życzyć wszystkiego najlepszego w następnym sezonie, ponieważ każdy sukces Realu będzie odbierany przez napastnika bardzo osobiście. To kibic Królewskich, czym zawsze się chwalił i co było widać w 2022 roku, kiedy poleciał obejrzeć z trybun finał Ligi Mistrzów w Paryżu jak zwykły kibic, ubrany w koszulkę Realu Madryt.
W trakcie swojego pobytu 34-latek dał ostatni finał Ligi Mistrzów swoim historycznym dubletem z Bayernem na Bernabéu. „To Joselu jest winny, że nie jesteśmy jeszcze na wakacjach” – zażartował Ancelotti w przededniu finału z Borussią. A jego 17 bramek miało fundamentalne znaczenie dla zdobycia dubletu w minionym sezonie. Pasował jak ulał do szatni, gdzie jest maksymalnie kochany i szanowany.
Ostatni akapit pożegnalny oświadczenia opublikowanego przez Real Madryt mówi wszystko o zawodniku, który przybył na wypożyczenie na jeden sezon: „Real Madryt dziękuje Joselu za jego profesjonalizm i madridismo oraz okazuje wielką wdzięczność jemu i jego rodzinie, którym życzy wszystkiego najlepszego na nowym etapie życia”.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się