REKLAMA
REKLAMA

Mario Martín chce powalczyć o miejsce

Sytuacja Mario Martina napotyka niespodziewany zwrot akcji. Jeden z najbardziej cenionych wychowanków od półtora roku jest wnikliwie obserwowany przez Carlo Ancelottiego.
REKLAMA
REKLAMA
Mario Martín chce powalczyć o miejsce
Mario Martín zaraz będzie grał w piłkę. (fot. Getty Images)

Choć początkowo 20-latek planował odejść tego lata z klubu, to jednak obecnie wiele wskazuje na to, że jednak powalczy o grę w pierwszym zespole. Dużo w jego sytuacji zmienia odejście Kroosa oraz niepewna przyszłość Daniego Ceballosa. Piłkarz poprosił o możliwość pozostania, by utorować sobie szlak do występów w barwach pierwszej drużyny Królewskich. 

Mario jasno zakomunikował klubowi, że zamierza kontynuować karierę w białej koszulce. Zamierza wyczerpać wszelkie dostępne środki, by zadomowić się w zespole Ancelottiego. Poza odejściem Kroosa na jego korzyść działa także fakt, że Martín jest graczem w typie szkoleniowca. Włoch znajdował zresztą dla niego miejsce wśród powołanych na dwa ostatnie mecze. W potyczkach z Deportivo i Villarrealem rozegrał łącznie 16 minut (po osiem w każdym ze starć). 

REKLAMA
REKLAMA

Pomocnik już od dłuższego czasu mieści się u Ancelottiego w planach na przyszłość. 64-latek często zapraszał go na treningi i powoływał na mecze, gdy ktoś wypadał z powodu kontuzji. W tym sezonie miejsce na liście wywalczył sobie 10 razy, z czego trzy raz pojawił się na murawie (Arandina, Deportivo, Villarreal). Tyle samo razy był zabierany na spotkania w poprzedniej kampanii. Wówczas szansę pokazać się szerszej publiczności otrzymał raz i to nie w pierwszej lepszej potyczce, bo mowa o derbach z Atético w Pucharze Króla. 

Martín w kolejnym sezonie chce postawić definitywny krok. Dlatego też zamierza zostać, a następnie czekać na rozwój wypadków. W pierwszej kolejności liczy na to, że uda się z pierwszym zespołem na przedsezonowe przygotowania. Szanse na to są dużo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wielu piłkarzy weźmie wkrótce udział w EURO i Copa América. To dobry moment, by dać się zauważyć. W międzyczasie zawodnik nie będzie jednak pozostawał głuchy na ewentualne oferty. 

O wywalczenie sobie statusu etatowego gracza pierwszej drużyny będzie bez wątpienia trudno. Jeszcze trudniej zaś będzie regularnie zbierać minuty. Mario wierzy mimo to, że gra jest warta świeczki. Złym rozwiązaniem nie wydaje mu się również trenowanie z pierwszym zespołem i granie na co dzień w meczach Castilli. Jeśli natomiast dojdzie do momentu, w którym stwierdzi, że marzenie jest nierealne do spełnienia, rozważy przenosiny w razie spłynięcia satysfakcjonującej propozycji. 

Ostatnie aktualności

Wirtz na radarze

Tego typu doniesienia musiały się pojawić prędzej niż później

43
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (11)

REKLAMA