– Wysiłek moich zawodników odkąd tutaj jestem został wynagrodzony godną śmiercią. W tych najbliższych trzech meczach możemy zbudować coś dobrego na przyszłość. Wciąż będę pozytywny, ponieważ nikt mnie nie okłamywał, gdy tutaj przychodziłem. Z Realem Madryt chcieliśmy wykazać się odwagą i doprowadzić do tego, aby na naszej połowie działo się jak najmniej. Dzisiaj widać było jednak tę różnicę techniczną. Widziałem, że moja drużyna nie dojeżdża tam, gdzie w innych meczach, gdy podchodziliśmy pod pole karne, to uchodziło z nas powietrze. Chciałem jedynie tego, abyśmy dzisiaj jak najmniej cierpieli, ponieważ w Vallecas trzeba będzie spróbować wrócić na właściwe tory i zacząć dawać minuty tym zawodnikom, których klub chce mieć w przyszłym sezonie.
– Drużyna odczuła ten formalny już spadek. Już w momencie wchodzenia do autobusu niektórzy uronili łzę, gdyż wiedzieli, co się wydarzyło. Chcieliśmy jednak sprawić, aby kibice mogli poczuć się dumni z naszego meczu. Staraliśmy się, ale w starciu z tą drużyną… Możliwe, że w nieco innych okolicznościach moglibyśmy bardziej się im postawić. Zadawali nam ciosy w momencie, w którym byliśmy już znokautowani. Zrobiliśmy to, co mogliśmy. Wchodzisz do szatni i tam nie ma pocieszenia. Ale tak to właśnie powinno wyglądać w tych złych chwilach.
– Odprawa przed tym meczem była najtrudniejszą odprawą w moim życiu. Chciałem, aby zobaczyli, co sam czuję i oni sami sprawili, że wypowiadałem takie, a nie inne słowa. To jedna z najtrudniejszych odpraw, ale jednocześnie najbardziej konstruktywna.
– Byłbym oportunistą, gdybym mówił, że spadliśmy tylko dlatego, że zbyt późno tutaj przyszedłem. Były tygodnie, w trakcie których naprawdę dobrze się w tym czuliśmy, kibice zaczynali już nawet robić wyliczenia. Ale stało się to, co się miało stać. Trzeba patrzeć przed siebie i zacząć to na nowo budować.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się