Mimo że Brazylijczyka na boisku możemy w teorii zobaczyć lada dzień, to jednak ostatnia kontuzja Thibaut Courtois sprawia, że ostrożność wobec stopera jest jeszcze bardziej wzmożona. Proces powrotu do zdrowia po tak poważnych urazach zawsze jest skomplikowany, co udowadnia przypadek choćby właśnie Belga. Éder również pozostaje wyjątkowo rozważny. Chciałby oczywiście zacząć grać jak najszybciej, ale tylko mając całkowitą pewność, że jest gotowy na sto procent. W zeszłym tygodniu rozegrał wewnętrzny sparing z Castillą, co poniekąd stanowiło pierwszą próbę ognia. Odczucia były pozytywne, ale mimo wszystko trudno było nie zauważyć braku odpowiedniego rytmu po ośmiu miesiącach pauzy.
Na dziś wydaje się, że spotkanie z Athletikiem to jeszcze za wczesna data dla Brazylijczyka. Tak naprawdę w tej chwili więcej zależy od samych odczuć niż od czysto medycznych aspektów. Piłkarz potrzebuje czuć się w pełni przygotowany do gry na maksymalnych obrotach. Niewykluczone, że na liście powołanych zobaczymy go dopiero przed starciem na wyjeździe z Mallorcą, gdzie przy sprzyjających okolicznościach mógłby nawet wejść na boisko. Następne dwie potyczki będą należały do najbardziej wymagających. Najpierw Królewskich czeka bowiem rewanż z City, a następnie Klasyk. Dwa mecze o takim ładunku fizycznym i emocjonalnym zakładają spore ryzyko, które Ancelotti i jego sztab muszą wziąć pod uwagę.
Jakkolwiek patrzeć, poważny uraz odniesiony w pierwszej kolejce nie zmienia planów klubu wobec Militão. 23 stycznia Real przedłużył z nim kontrakt do 2028 roku, w ten sposób zabezpieczając sobie przyszłość na środku obrony. W tym samym okresie nowe umowy parafowali także Vinícius, Rodrygo, Camavinga i Valverde.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się