Koszykarze Realu Madryt po raz drugi z rzędu odparli atak Unicajy na pozycję lidera. Potrzebne było do tego zwycięstwo w Lugo. Patrząc w tabelę, zadanie zapowiadało się na łatwe do zrealizowania, lecz rzeczywistość okazała się być inna. Królewscy musieli się sporo namęczyć i odrabiać straty, żeby móc pokonać ambitnie grających Galisyjczyków. Graczem spotkania został Edy Tavares, który do 13 punktów dołożył 9 zbiórek.
Pierwsza kwarta była bardzo słaba w wykonaniu Realu Madryt. Co ciekawe, skuteczność podopiecznych Chusa Mateo była wyższa niż rywali, ale różnicę robiły zbiórki. Gospodarze mieli dużą przewagę w tym aspekcie mimo obecności Tavaresa na parkiecie. Oddawali przez to o wiele więcej rzutów i na tej podstawie budowali prowadzenie. Królewscy prowadzili tylko na moment na początku spotkania, a później tracili nawet 12 oczek. Mateo próbował coś zmienić, wpuszczając w końcówce graczy z ławki, ale skutek był ledwo widoczny (24:15).
Poprawa przyszła w drugiej kwarcie. Pierwsza piątka praktycznie nie pojawiła się na parkiecie. Wyjątkiem był Tavares, który wszedł na 19 sekund. Rezerwowi wnieśli dużo ożywienia do gry. Najbardziej wyróżniali się Llull i Musa, ale swoją rolę odegrał też Poirier. Francuz pomógł drużynie w walce o zbiórki, co umożliwiało odrabianie strat. Udało się nawet wyjść na prowadzenie, chociaż trwało to tylko kilkanaście sekund. Na przerwę znów z przewagą schodzili gospodarze (42:39).
Po zmianie stron całkowicie unormowała się sytuacja ze zbiórkami. Real Madryt dominował pod tym względem, ale jednocześnie niemal całkowicie stracił skuteczność. Źle wyglądało to na linii rzutów z dystansu, a jeszcze gorzej było bliżej kosza. Breogán świetną serią na początku znów wypracował sobie 12-punktową przewagę, ale szybko ją stracił (57:54).
W ostatniej kwarcie trzeba było wziąć się do roboty, więc do akcji wkroczyła pierwsza piątka bez Causeura, ale z zastępującymi go Llullem i Musą. Królewscy fatalnie rzucali z dystansu, dlatego przesunęli się bliżej kosza, a tam mieli już dużą przewagę nad zmęczonym Breogánem. Udało się odrobić straty, wyjść na prowadzenie i wygrać mecz, jednak poziom gry pozostawia wiele do życzenia przed Pucharem Króla, który rozpocznie się już w czwartek.
73 – Breogán (24+18+15+16): McLemore (21), Momirov (5), García (3), Sajus (2), Nakić (11), Polite (0), Rudan (-), Jogėla (5), Sakho (13), Fernández (7), E. Quintela (-), S. Quintela (6).
80 – Real Madryt (15+24+15+26): Causeur (2), Campazzo (16), Hezonja (6), Deck (7), Tavares (13), Abalde (0), Alocén (2), Poirier (5), Llull (17), Yabusele (2), Ndiaye (-), Musa (10).
Poza kadrą znaleźli się:
• Rudy Fernández – decyzja trenera
• Sergio Rodríguez – decyzja trenera
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się