Vini siał prawdziwe spustoszenie w szeregach Girony. Odczuł to zwłaszcza Yan Couto, który po ostatnim gwizdku totalnie się rozsypał. Jego rodak nie dawał mu spokoju ani przez sekundę. Po tym jak atakujący Realu przerzucił nad nim piłkę prawy obrońca Girony po prostu wykonał gest dezaprobaty. Trudno zresztą się temu dziwić. Jeśli jesteś ogrywany raz po raz, to w końcu nie pozostaje nic innego jak poprosić rywala o to, by przestał. Couto po meczu się rozpłakał, co zresztą zauważył Vinícius, który postanowił pocieszyć defensora gości.
Brazylijczyk miał w sobotę udział przy wszystkich golach, choć sam tylko raz wpisał się na listę strzelców. Dokonał tego jednak w spektakularny sposób. Jego uderzenie zza pola karnego przypominało rzeczy, jakich dokonywał najlepszy Cristiano. Vinícius przez kilka lat pracował nad uderzeniami z różnych odległości, co, jak widać, daje rezultaty. Łącznie szczęścia próbował cztery razy, dwa razy kierując piłkę w światło bramki.
Przy drugim i trzecim golu również widzieliśmy błyski typowe dla innych dwóch laureatów Złotej Piłki. Podanie fałszem do Bellinghama dookreślić można jedynie sformułowaniem „w stylu Modricia”. Vini też, podobnie jak to ma w zwyczaju Chorwat, mógł pochwalić się bardzo wysokim odsetkiem celnych podań – 94%. Przedostatnia bramka padła w największej mierze dzięki indywidualnej akcji, przy której 23-latek zmienił nogę zupełnie, jak przyzwyczaił nas do tego jego piłkarski „ojciec”, czyli Karim Benzema. Choć Bellingham wcisnął futbolówkę do siatki, to jednak cały grunt pod przedsięwzięcie przygotował Vini. Jude w ostatniej fazie jedynie wykorzystał przestrzeń, jaką otworzył mu kolega. Akcję przy czwartym golu zainicjowało odebranie przez Viniciusa piłki Couto.
Na trybunach Santiago Bernabéu popis atakującego Realu obserwował selekcjoner reprezentacji Brazylii wraz ze swoim sztabem. Dorival Júnior widzi w Viniciusie jedną z największych gwiazd swojego zespołu zarówno teraz, jak i w przyszłości. Delegacja z Kraju Kawy była zachwycona, tym co zobaczyła. Vini przed swoim nowym szefem udowodnił, że może wziąć na barki ciężar gry pięciokrotnych mistrzów świata.
W tym sezonie skrzydłowego nieco wyhamowały kontuzje, co mimo wszystko nie zdołało wpłynąć na jego wpływ na spotkania. Vinícius ma do tej pory na koncie 12 goli i 7 asyst w 21 potyczkach. Daje to udział przy bramce średnio co 88 minut. To liczby, które raczej nie sugerują, byśmy mieli do czynienia z ofiarą urazów, a przecież przez kontuzje Vini przegapił 11 spotkań.
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się