Kiedy Real już miał zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, nadeszła główka Marcosa Llorente w doliczonym czasie gry. 29-latek wykorzystał niezdecydowanie Nacho i brak centymetrów u Carvajala. Bramka zdobyta przez starego znajomego uniemożliwiła drużynie Ancelottiego odjechanie rywalom w lidze.
Llorente ponownie mierzył się z Realem Madryt, w którym szlifował swoje piłkarskie umiejętności od najmłodszych lat. „To wyjątkowy, miły dla mnie gol, bo kilka tygodni temu zmarł ojciec mojej żony. Chciałem mu zadedykować bramkę” – skomentował po meczu.
Siedem z piętnastu bramek straconych przez Real Madryt w lidze w tym sezonie zdobyli gracze, którzy przeszli przez Castillę. Arribas, Mayoral, Morata (dwukrotnie), Hugo Duro, Javi Muñoz i Marcos Llorente. To problem dla Królewskich, który narasta od lat. Historia złamanego serca między Ancelottim a drużyną rezerw dotyczy także braku zaufania, jakim włoski trener darzy szkółkę Królewskich. Nico Paz to wychowanek, który liczy się dla szkoleniowca najbardziej, ale po powrocie do zdrowia Gülera prawie nie dostaje już powołań.
Przy derbach z Atlético Carletto oblał kolejny test. Nie powołał z rezerw żadnego środkowego obrońcy, pomimo plagi kontuzji na tej pozycji, która nawiedza klub Florentino Péreza. Włoch nie ufa żadnemu możliwemu rozwiązaniu, jakie mogłoby przyjść z Valdebebas. Ani Asencio, ani Édgarowi, a Carrillo i Marvel byli kontuzjowani. W miasteczku sportowym młodzi piłkarze już z rezygnacją przyznają, że gra w pierwszym zespole jest praktycznie niemożliwa. Nawet przy licznych absencjach w defensywie, Ancelotti wolał wystawić Carvajala na środku defensywy.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się