Do zdarzenia doszło 8 stycznia na lotnisku Santos Dumont w Rio de Janeiro. Bez kamer, bez mediów, w jak największej anonimowości Endrick wspomógł potrzebującą osobę, którą poznał przez przypadek. Zrobił to z własnej woli, co pokazuje, jakie wartości ma w sercu przyszły napastnik Realu oraz jak wrażliwą jest osobą.
Konto na Instagramie o nazwie @aembaixada opublikowało wideo, w którym opowiedziano, co się stało. Michel, który przez 20 lat pracował na lotnisku jako pucybut, opowiada, jak zobaczył Endricka, poprosił go o zdjęcie, a piłkarz, zamiast go minąć, nie tylko zapozował do fotki, ale i później zrobił mu przelew o wartości 1000 reali (około 185 euro). Pieniądze te posłużyły 46-latkowi do rozwiązania wielu problemów, a wkrótce otrzymał on jeszcze wiele więcej datków.
„Byłem na lotnisku i czyściłem buty” – mówi Michel. „Zobaczyłem go przechodzącego przez bramkę wejściową i poprosiłem o zdjęcie. Potem podszedł i porozmawiał ze mną. Pilnie potrzebowałam pieniędzy na opłacenie czynszu i zakup mleka dla mojej córki. I on stanął na mojej drodze w odpowiednim momencie. To było błogosławieństwo. Jest osobą, jakby to powiedzieć, rewelacyjną. Nie chodziło o ilość, mógł dać mniej… Chłopak był bardzo miły. Tutaj, na lotnisku, zarabiam mniej więcej 80 reali (około 15 euro) dziennie”.
Na swoim koncie na Instagramie użytkownik @aembaixada opatrzył post następującym opisem: „Kwota być może niewielka dla piłkarza i ogromna dla Michela, ale nie tylko o to chodzi. Chodzi o chęć pomocy drugiemu człowiekowi, o wysłuchanie tych, na których często nie zwracamy uwagi. I zrobienie tego z chęcią. Bez nikogo, kto by to sfilmował, bez nikogo, kto by to nagłośnił, Endrick odmienił życie osoby, której nawet nie znał. Tydzień po zdarzeniu całe lotnisko Santos Dumont wciąż o tym mówiło. O dniu, w którym 17-letni chłopak spojrzał na inną osobę i postanowił dowiedzieć się, kim ona jest i jak się jej wiedzie.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się