– Ostracyzm w Realu Madryt? Niezbyt dobrze wiem, co się wydarzyło, nikt nie był wobec mnie szczery. Z Solarim zagrałem mecz w Pucharze Króla, później jakieś ogony, 10 minut. Nie wiedziałem, w jakiej formie jestem, czy dobrej, czy złej. I się załamałem.
– Co to znaczy? Zagubiłeś się? Masz sobie coś do zarzucenia? Tak, wiele. Na koniec… Zdajesz sobie z tego sprawę z biegiem czasu, wiesz, o co chodzi? Wtedy byłem wściekły na każdego, wszystko wydaje ci się złe.
– Czas i terapia? Terapia pomaga ci spojrzeć wewnątrz siebie? Tak. Kiedy jesteś w takiej sytuacji, to wydaje ci się, że nic nie jest twoją winą, cały czas obarczasz kogoś odpowiedzialnością. Czas daje ci tę perspektywę, by zastanowić się: a co ty właściwie zrobiłeś, by to zmienić? Dlaczego nie zrobiłeś kolejnego kroku? Dlaczego nie walczyłeś więcej? Teraz przyznaję, że w tamtym momencie straciłem nadzieję, by coś udowadniać, starciłem nadzieję na grę, na zabranie miejsca w składzie koledze. A to było coś, co robiłem wcześniej. Dlatego, jak powiedziałem, trochę się załamałem i nie miałem w sobie siły psychicznej, by odwrócić sytuację, jak robiłem to wcześniej wielokrotnie.
– Czy to była też szkoda dla kibiców, że w pełni mojej dojrzałości nie mogli oglądać mojej kreatywności? Tak, ale na koniec tym, który najbardziej tego żałuje, jestem ja. Mówię to teraz, kiedy minęło dużo czasu i ponownie cieszę się futbolem, niczym małe dziecko. Jednak wtedy walczyłem ze wszystkimi, zrzucałem winę na każdego… Czułem się ofiarą, a nią nie byłem.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się