Kontuzja Thibaut Courtois z 10 sierpnia była w Realu Madryt prawdziwym trzęsieniem ziemi. Po pierwsze z powodu ciosu czysto moralnego, gdyż drużyna z dnia na dzień straciła na dłuższy czas najlepszego bramkarza na świecie. Po drugie z powodu masowego napływu ofert do biur na Santiago Bernabéu. Wielu agentów i reprezentantów wykorzystało kontuzję Belga, aby spróbować przeforsować kandydaturę swojego klienta. Królewscy zapoznawali się ze wszystkimi propozycjami, ale od początku byli pewni co do tego, że opcją numer jeden jest Kepa Arrizabalaga.
Wraz z domknięciem wypożyczenia Baska przekreślone zostały marzenia wielu innych golkiperów. I jak wskazuje MARCA, jednym z nich był Keylor Navas. Kostarykanin, który w koszulce Los Blancos wygrał trzy Ligi Mistrzów z rzędu, miał zaproponować swój powrót do stolicy Hiszpanii. Po rocznym wypożyczeniu do Nottingham Forrest i po tym jak w PSG stał się jedynie zmiennikiem dla Gianluigiego Donnarummy, chciał wykorzystać swoje dotychczasowe doświadczenie i sam fakt, że zna klub od środka, aby przekonać Real Madryt do przeprowadzenia operacji powrotowej.
Keylor spędził na Santiago Bernabéu pięć sezonów – od 2014/15 do 2018/19. W trakcie tych pięciu lat wygrał trzy Ligi Mistrzów, cztery Klubowe Mistrzostwa Świata, trzy Superpuchary Europy i jedno mistrzostwo Hiszpanii. W barwach Królewskich rozegrał w sumie 162 mecze, w których puścił 159 bramek – to oznacza, że po rozegraniu 14 700 minut utrzymał średnią poniżej jednej straconej bramki na mecz. W żadnym innym klubie nie grał więcej niż właśnie w Realu Madryt, w którym mógł liczyć na pełne zaufanie ze strony Zinédine'a Zidane'a, który w 2017 roku osobiście zablokował transfer Kepy.
Marzenia o powrocie
Keylor, który stracił swoje miejsce w Paryżu, z wielkim optymizmem zapatrywał się na to, aby móc wrócić do swoich starych kolegów z zespołu i odzyskać swoje życie w Madrycie, w którym on sam i cała jego rodzina byli dużo bardziej szczęśliwi niż we Francji. Tym bardziej że paryska przyszłość ewidentnie nie maluje się dla 37-latka w różowych barwach. Po październikowej kontuzji pleców Kostarykanin w bramkarskiej hierarchii Luisa Enrique jest bowiem na zaledwie trzecim miejscu, gdyż wyprzedza go już nie tylko Donnarumma, ale również Arnau Tenas.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się