Przez remis w Sewilli Real Madryt stracił prowadzenie w ligowej tabeli. Los Blancos rozegrali na Villamarín świetny mecz, choć nie udało im się zdobyć trzech punktów. Podopiecznym Carlo Ancelottiego brakowało pomocy z ławki rezerwowych; Zmiennicy Królewskich jeszcze nie zdobyli gola w tym sezonie La Ligi.
Żaden zawodnik Realu Madryt nie strzelił w tym sezonie gola w lidze wchodząc z ławki rezerwowych. Są to fakty co najmniej zaskakujące, biorąc pod uwagę, że stołeczna drużyna zdobywa najwięcej bramek w drugich połowach ze wszystkich ekip Primera División. 22 z 34 goli Los Blancos padły po przerwie. Statystyki pokazują, że w tym momencie rozgrywek zmiennicy Ancelottiego zaliczyli tylko 4 asysty po wejściach z ławki. To za mało, jak na drużynę walczącą o mistrzostwo. Girona, lider ligi, to zespół, którego rezerwowi mieli bezpośredni udział (gol lub asysta) przy aż 12 bramkach w tym sezonie.
Real opuścił Villamarín z poczuciem, że zgubił dwa punkty i że gdyby któryś z rezerwowych dał impuls z ławki, wygraliby ten mecz. Ani Joselu, ani Ceballos, ani Nico Paz nie wnieśli nic do ataku, a Los Blancos po zmianach obniżyli loty, podczas gdy Betis rósł. Jedną z głównych przyczyn nikłego udziału zmienników jest kryzys pierwszego z wymienionych. 34-letni napastnik nie strzelił gola w lidze od 7 października, gdy uczynił to na Bernabéu przeciwko Osasunie.
Joselu trafia co prawda w Lidze Mistrzów, ale w krajowych rozgrywkach przeżywa nie najlepszy moment. Ancelotti musi znaleźć sposób, by go odblokować. Było to ważne już podczas pierwszej kontuzji Viníciusa na początku sezonu, a teraz znów potrzebny jest dodatkowy wkład od napastnika. Doświadczony Hiszpan w La Lidze ma już pięć goli i dwie asysty oraz nadzieję ponownie włączyć tryb killera przeciwko Villarrealowi w najbliższą niedzielę.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się