Real Valladolid ma diament, którego twarz brzmi znajomo. Ma na imię Víctor, jest synem legendarnego Víctora Fernándeza i idzie w ślady ojca, błyszcząc w młodzieżowej drużynie Realu. Mimo tego, że jest piłkarzem pierwszego roku (rocznik 2007), gra w División de Honor i zadebiutował już w zespole rezerw w trakcie pretemporady, zdobywając piękną bramkę. Jego progres nie przeszedł niezauważony przez gigantów, którzy odnotowali jego nazwisko i są gotowi ruszyć po niego tak szybko, jak tylko to możliwe.
Víctor nie jest jeszcze związany ze swoim klubem profesjonalnym kontraktem. 9 listopada skończył 16 lat, co pozwala jego pracodawcy na podpisanie z nim umowy na więcej niż jeden sezon. Jednak takie porozumienie jeszcze nie zostało zawarte. Klub pracuje nad zaoferowaniem mu atrakcyjnego projektu, który pozwoliłby mu rozwijać się w Valladolid i podążać drogą przetartą przez innych wielkich canteranos z Estadio José Zorrilla, czego najświeższym i najlepszym przykładem jest Iván Fresneda, który obecnie broni barw Sportingu CP. Ale dopóki się to nie zmaterializuje, Víctor będzie miał wolną rękę do parafowania kontraktu z kimkolwiek zechce w przyszłym roku.
Wiedzą o tym najwięksi hiszpańskiego futbolu. Wśród nich jest oczywiście Real Madryt, który jest oczarowany tym zawodnikiem. W gronie jego największych zwolenników jest Álvaro Arbeloa, który kilka razy widział go na żywo w akcji. Po raz ostatni podczas meczu, w którym prowadzony przez niego Juvenil A przegrał z Valladolidem 1:3 w ubiegłym tygodniu. Podobnie było w okresie przedsezonowym. W trakcie tej lipcowej potyczki Arbeloa wymienił kilka gestów z młodym pomocnikiem. Królewscy nie rozpoczęli żadnych oficjalnych rozmów, ale madrycka cantera nie spuszcza go z oczu, zwracając uwagę na korzystne okoliczności sprzyjające pozyskaniu bardzo pożądanego gracza.
Atlético oraz Barcelona również wykazały zainteresowanie i pytały o sytuację 16-latka. Oba kluby widziałyby Víctora w swoich drużynach młodzieżowych i chciałyby uczynić go jednym z ich najważniejszych zawodników, obiecując mu dostosowany do jego potrzeb projekt, który pozwoli mu szybko piąć się w górę i kontynuować rozwój. Ponadto, inne hiszpańskie kuźnie talentów, takie jak Villarreal, Real Sociedad czy Sevilla, mają nadzieję na otrzymanie szansy i możliwość stanięcia do walki o usługi utalentowanego młodziana.
Víctor i jego rodzina są bardzo związani z Los Pucelanos. Nie mogło być inaczej. Także z samym miastem Valladolid, w którym chłopak mieszka od dziecka. Jego ojciec, trzeci najlepszy strzelec w historii klubu, pracuje w akademii młodzieżowej, wspomagając tworzenie metodologii działania i zarządzania młodymi perełkami, będąc dla nich przy tym wzorem do naśladowania. Jest fundamentalną postacią dla Realu zarówno z przeszłości, jak i z teraźniejszości. 49-latek wychowywał się w Realu Madryt, gdzie grał w drugiej i trzeciej drużynie (nie udało mu się zadebiutować w pierwszej ekipie), zanim rozpoczął przygodę z innymi klubami (Toledo, Tenerife, Valladolid, Cartagena i Leganés).
W Valladolid zaczyna robić się nerwowo. Przyszłość cantery wygląda obiecująco z takimi talentami jak Pascu, Guilherme Ruck, Arnun czy Redondo. Ale ich wielkim wyzwaniem jest zatrzymanie ich do momentu osiągnięcia przez nich wieku uprawniającego do podpisania profesjonalnego kontraktu. A hiszpańskie futbolowe mocarstwa (i niektóre europejskie też) już pukają do ich drzwi.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się