Bramka Rodrygo w meczu z Bragą była podwójnym zastrzykiem radości dla Realu Madryt i Carlo Ancelottiego. Brazylijczyk otworzył wynik spotkania i tym samym wyprowadził Królewskich na prowadzenie, ale jednocześnie w końcu się przełamał po prześladującej go w ostatnich miesiącach prawdziwej posusze strzeleckiej. Posusze, która wzbudzała w atakującym coraz większe poczucie niepewności i niepokoju.
Rodrygo swoją drugą w tym sezonie bramkę zdobył po 12 meczach i 960 minutach bez ani jednego skalpu strzeleckiego. Dokładnie tyle meczów i tyle minut minęło od pierwszego trafienia brazylijskiego zawodnika 12 sierpnia z Athletikiem Bilbao na San Mamés. I to wszystko mimo faktu, że w tym czasie Rodrygo wziął udział we wszystkich meczach Los Blancos zarówno w La Lidze, jak i w Lidze Mistrzów, więc o braku szans nie może być tutaj nawet mowy.
Trwająca w sumie od 12 sierpnia do 24 października posucha strzelecka była dla 22-letniego Brazylijczyka jednym z najtrudniejszych momentów w jego karierze. W tym czasie zaczęły się już pojawiać głosy kwestionujące jego umiejętności, wypominające kiepską skuteczność pod bramką rywala i dużo słabsze liczby w porównaniu do teoretycznie rezerwowego Joselu. Teraz madridistas pozostaje mieć nadzieję, że gol w Bradze będzie dla Rodrygo punktem zwrotnym w tym sezonie.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się