Po dwóch porażkach z rzędu Francja przystąpiła do ostatniego meczu z Libanem bez dużej motywacji. Widać to było na parkiecie i całkiem niewiele zabrakło do tego, żeby Liban sprawił niespodziankę, pokonując Trójkolorowych. Znakomite spotkanie w jego barwach rozegrał Arakji, zdobywca 29 punktów. Graczem meczu został jednak Yabusele. Zawodnik Realu Madryt zdobył 19 punktów, do których dodał 3 zbiórki i 3 bloki. Miał trochę problemów z faulami, ale pokazywał się w ważnych momentach.
Od początku meczu więcej chęci do gry było widać wśród zawodników Libanu. To oni objęli prowadzenie, które sięgnęło nawet 10 punktów. Od razu na wysoki poziom wskoczył Arakji, który sprawiał defensywie Francji sporo problemów. Trójkolorowi tęsknili za nieobecnymi dzisiaj Lessortem, Fallem i Gobertem. Yabusele był trochę osamotniony w walce pod koszem, ale można śmiało stwierdzić, że dobrze wywiązał się ze swoich zadań, a musiał spędzić na boisku prawie 30 minut. Być może byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie problem z faulami.
Prowadzenie wiele razy przechodziło z rąk do rąk i dopiero w ostatnich minutach Francja zdołała je ustabilizować na swoją korzyść. Teraz Trójkolorowi rozegrają jeszcze dwa mecze – z Iranem i Wybrzeżem Kości Słoniowej lub Brazylią w walce o miejsca od 17 do 32. Na tym turniej w ich wykonaniu się zakończy. Niezależnie od końcowego rozstrzygnięcia jest to najsłabszy występ Francji od 2002 roku, kiedy w ogóle nie udało jej się zakwalifikować na mundial.
79 – Liban (20+17+22+20): Spellman (10), Zeinoun (7), El Darwich (8), Haidar (12), Arakji (29), Saoud (8), Mansour (0), Ezzedine (0), Gyokchyan (5), Mezher (0).
85 – Francja (19+19+20+27): Yabusele (18), Fournier (17), De Colo (5), Tarpey (2), Ouattara (6), Okobo (12), Francisco (3), Batum (12), Cordinier (10).
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się