W Bilbao Real Madryt zagrał na zero z tyłu, a linia defensywna spisywała się bez zarzutu. Trener bardzo szybko zorientował się, co należy zmienić, by obrona przestała przeciekać. W Kraju Basków formacji liderował David Alaba. Austriak na stoperze ponownie pokazał swą najlepszą wersję. Przez pełne 90 minut jego postawa była nieskazitelna. Zażegnywał każde niebezpieczeństwo i wybijał wszystkie dośrodkowania rywala. Do tego dołożył bardzo dobre wyprowadzenie piłki i świetne przerzuty. We wszystkich pojedynkach udowadniał swoją wyższość. Alaba zanotował pięć wybić, wygrał wszystkie indywidualne starcia, zaliczył cztery odbiory i posłał trzy kluczowe podania. Fantastyczny występ ukoronował zaś asystą przy golu Bellinghama. Pod nieobecność Militão Real potrzebować będzie właśnie tej wersji Davida.
Kolejnym jasnym punktem zespołu okazał się Carvajal. Wychowanek na San Mamés musiał zmierzyć się z wrogim nastawieniem publiki, która pamięta Daniemu spowodowanie kontuzji Yuriego w poprzednim sezonie. Mimo to prawy obrońca Królewskich pozostawał niewzruszony na prowokacje i pokazał się z bardzo dobrej strony. 31-latek zaliczył pięć przechwytów, jedenaście odbiorów i wygrał osiem z dziewięciu pojedynków indywidualnych. Podobnie jak Alaba dopisał sobie też asystę.
Wyróżnianie wyłącznie jednostek byłoby jednak niezbyt sprawiedliwe. Docenić należy bowiem pracę zespołową, na którą tak duży nacisk po sparingach kładł Ancelotti. Obrońców dzielnie wspierał środek pola dowodzony przez Tchouaméniego, który zapobiegł utracie gola. Na pochwały za drugą połowę zasługuje również Fran. Lewy obrońca zrehabilitował się po słabej pierwszej części spotkania.
Jedyną złą wiadomość stanowi poważny uraz Militão, który wypada z gry na wiele miesięcy. Real będzie musiał pokryć brak Brazylijczyka Nacho i Rüdigerem. Zespół mimo tego zauważalnego osłabienia ma jednak zamiar niestrudzenie dalej podążać ścieżką, jaką wyznaczyło spotkanie w Bilbao.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się