– Jestem bardzo szczęśliwy, że robię to, co lubię. Nie wiem, czym zajmowałbym się, gdybym nie grał w piłkę, bo to najpiękniejsza rzecz, jaka mogła mi się przytrafić. Nawet jeśli bycie profesjonalnym piłkarzem to życie w bańce.
– Odejście na wypożyczenie? Trzeba dostrzegać rzeczywistość w futbolu i ja musiałem dalej się rozwijać oraz zbierać doświadczenie. W Kadyksie nie dostałem szansy, ale w styczniu zadzwoniło Alavés i dzięki zaufaniu trenera Luisa Garcíi skończyłem sezon na EURO.
– Powołanie uniemożliwiło pomoc w walce o awans? Oglądałem mecz z dużym cierpieniem, ale uważam, że zasłużyliśmy na awans. Zakończenie sezonu z awansem i na mistrzostwach Europy to dla mnie coś ważnego, a tego karnego decydującego o awansie będę świętować przez całe życie.
– Czy widzę siebie teraz w Realu Madryt? Logicznie widzę siebie bardziej poza Realem niż w środku. Real Madryt jest tak wielki, że zawsze chce mieć najlepszych na świecie. Czasami musisz odejść. Istnieje też futbol poza Realem Madryt.
– Nie jestem typowym ulicznym graczem z dryblingiem, ale wywodzę się z ulicy, z tych piaszczystych boisk, a nie szkółki wielkiego klubu. Każdego dnia sąsiadki skarżyły się, że obijamy ściany domów brudną piłką, za co krzyczeli na mnie rodzice. Teraz irytuje mnie, że widzę zakazy grania piłką na ulicach. Tracimy taką przebiegłość, którą daje dorastanie w takim futbolu.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się