Od momentu ogłoszenia przenosin 20-latka do stolicy Hiszpanii na Instagramie przybyło mu 2,87 miliona obserwujących. Nawet jeśli zabrzmi to banalnie, Bellingham spłacać będzie się nie tylko na boisku, lecz także poza nim. W Borussii jego wartość marketingowa mimo wszystko pozostawała na stosunkowo niskim poziomie. Jego twarz reklamowała tak naprawdę tylko dwie globalne marki: Adidasa i EA Sports, gdzie wraz z Beckhamem pojawił się na okładce brytyjskiej edycji gry wydanej z okazji mundialu w Katarze.
Jude pasjonuje się jednak modą. Kilka tygodni temu udał się do Paryża na pokaz Louis Vuitton, a w zeszłym sezonie współpracował z Gucci. Niewykluczone, że po transferze do Realu Madryt marka ta uczyni go jedną ze swoich twarzy. Włosi coraz odważniej wchodzą w świat piłki i zdążyli już podpisać umowę z innym Anglikiem, Jackiem Grealishem. Piłkarz City za reklamowanie firmy otrzymuje rocznie ponad milion euro.
Wizerunek Jude'a dla wielkich przedsiębiorstw stanowi wręcz dziewiczy teren. Real Madryt jest jednak idealną wystawą i marketingowym katalizatorem. Z 363 milionami obserwujących na Twitterze, Instagramie, Facebooku i TiToku Real jest najpopularniejszym w sieci klubem piłkarskim. Bellingham zaliczył skok do 12 milionów obserwujących na Instagramie, a cenę każdego zamówionego u niego posta reklamowego szacuje się na ten moment na 40-50 tysięcy euro.
Potencjał jest jednak na znacznie więcej. Królewscy są specjalistami w nadawaniu wielkiego wymiaru swoim gwiazdom. Cristiano wielokrotnie powiększył swoje przychody po przejściu do Realu. Gdy występował w białej koszulce, na jego liście pojawiło się 31 nowych sponsorów. Jego naturalnym następcą w tym aspekcie wydaje się Kylian Mbappé. Teraz jednak to Bellingham stał się najświeższym narybkiem na reklamowym rynku.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się