– Liga zyskuje na znaczeniu po porażce Realu w starciu z City? Wyobrażam sobie, że dla culés to radość, ale my, profesjonaliści w klubie, doceniamy tę ligę niezależnie od tego, co robią inne drużyny. Największą wartością jest oglądanie ludzi na ulicy z radością, z ekscytacją i to jest nasz termometr. Ich radość to dla nas wartość. Wartością nie jest przegrana Realu, wygrana City czy wynik 4:0. Dla nas to nie ma znaczenia. Nadajemy znaczenie naszym sprawom i wygraniu tej ligi.
– Czy zamieniłbym się na sukcesy z tego sezonu z Realem? W tym momencie nie zamieniłbym się z nikim. Z nikim. Tyle kosztowało nas dojście tutaj... Trzeba pamiętać, w jakiej sytuacji byliśmy w poprzednim sezonie. To nasz barometr. Udało się wygrać tę ligę i Superpuchar. Zaliczyliśmy świetny sezon. Patrząc na to, gdzie byliśmy, to teraz nie zamieniłbym się z nikim.
– To mój najszczęśliwszy tydzień jako trener Barcelony z mistrzostwem, świętowaniem, kolacją drużyny i awansem City do finału? Tak. Byłem też bardzo szczęśliwy z wygrania Superpucharu przeciwko Realowi Madryt. To też dodało nam spokoju, ale ten tytuł daje nam dużo stabilizacji. Bardzo dużo. To był magiczny tydzień dla całego klubu.
– Czy City zrobiło Realowi lanie? Nie podoba mi się słowo „lanie” w futbolu. Nie podoba mi się, bo jest pogardliwe. Nie jest konstruktywne. Nie podoba mi się, jak też słowo „klęska” czy inne takie. Uważam, że City było lepsze, pokazało dużą wyższość szczególnie w pierwszej połowie i to wykorzystało. Na Bernabéu tak nie było, ale w tym meczu tak. To sprawiedliwy zwycięzca i jak powiedziałem ostatnio, City jest dla mnie obecnie najlepszą drużyną na świecie.
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się