Edy Tavares jest filarem, na którym opierają się nadzieje Realu Madryt w Belgradzie. Dowodem na to był występ środkowego w trzecim spotkaniu. Pracował, żeby jak najszybciej uporać się z urazem kolana i rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące dyspozycji fizycznej. Swoim występem uciszył Štark Arenę i utrzymał Królewskich w walce o Final Four.
Tavares zaliczył znakomity występ w najtrudniejszych okolicznościach. Wydawało się, że wszystko układa się przeciwko drużynie, ale Edy rozegrał jedno z najlepszych spotkań w białej koszulce. Zdobył 26 punktów, czym wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie w Eurolidze, i dołożył do tego 11 zbiórek, 3 asysty i 3 bloki. Łącznie uzbierał 41 punktów efektywności gry. Rozbroił wszelkie schematy, jakie do jego zatrzymania przygotował Obradović.
„Zawsze staram się być przygotowany na to, do czego Chus mnie potrzebuje. Wiedzieliśmy, że Vinze (Poirier) miał kontuzję i powiedziałem «Matko, dzisiaj pora na mnie, niezależnie od liczby minut». Postaram się jak najlepiej przygotować mentalnie, żeby móc pomóc”, powiedział Tavares przed czwartym spotkaniem. „Zawsze staramy się dawać z siebie wszystko, za każdym razem, kiedy wychodzimy na parkiet”, dodał.
Teraz pora, by skupić się na czwartym pojedynku, gdzie Edy znów będzie jednym z głównych bohaterów, a Real Madryt postara się to wykorzystać. „Edy miał przewagę pod koszem i potrafiliśmy go znajdować. Oddał wiele rzutów i zniósł wiele ciosów pod tablicami. Spisał się naprawdę dobrze i nie tracił głowy, będąc otoczonym wiele razy przez zawodników niższych od niego, którzy łapali go za ramiona. On wytrzymuje i wytrzymuje. W trzecim meczu spisał się na maksymalną notę”, zapewnił Chus Mateo, który wspomniał również o przyszłości zawodnika. „Na szczęście doszedł do zdrowia, ponieważ nie wyobrażam sobie Realu Madryt bez Tavaresa”.
Tavares będzie bronił barw Realu Madryt przynajmniej przez kolejny sezon. Jego kontrakt obowiązuje do czerwca 2024 roku. Jego dalsza przyszłość jest niewiadomą. Edy chce zostać w stolicy Hiszpanii, ale według informacji Relevo, negocjacje z klubem stoją w martwym punkcie. Obie strony nie zaczęły rozmawiać o przyszłości jednego z najbardziej pożądanych zawodników w Europie, a nawet w Dubaju. Mowa o środkowym, który wpływa na grę w ataku i w obronie. Ma 31 lat, więc przed nim jeszcze kilka sezonów gry na najwyższym poziomie.
Edy chce zostać w Realu Madryt, ale rozumie, że będąc jednym z najlepszych środkowych w Europie, zasługuje na odpowiednią pensję. Na razie Królewscy nie są nawet blisko spełnienia żądań zawodnika. Teraz ruch musi wykonać klub.
Tavares czuje się madridistą, co podkreśla w każdym możliwym momencie. Nie traci wiary w drużynę. „Zawsze tak jest. Mówi się, że w najtrudniejszych momentach Real Madryt wykonuje krok do przodu i stawia czoła przeciwnościom. To, co zrobiła drużyna piłkarska w zeszłym sezonie, jest bardzo trudne, ale stanowi inspirację dla nas, żeby pójść w jej ślady. Wiemy, gdzie jesteśmy, co reprezentujemy i że nigdy nie można się poddawać”.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się