– Czy Barcelonę w rozgrywkach ligowych docenia się na odpowiednim poziuomie? Myślę, że tak. Gdy patrzysz na ludzi na Camp Nou czy też na ulicach, to oni wiedzą, jakie trudności mieliśmy jako klub. Nie tylko sportowe, ale także instytucjonalne. Zdają sobie sprawę z naszej pozycji, chociaż ciągle nie wygraliśmy ligi. Trzeba to przypomnieć: nie wygraliśmy tej ligi, ciągle musimy ją wygrać. Zostają mecze do wygrania, zostają punkty w grze i nic nie jest wygrane. Jeśli wygramy tę ligę, to ostatnio powiedziałem, że będzie to zajebiste, ale to będzie wręcz przezajebiste.
– Słowa Ancelottiego o tym, że różnica punktowa nie oddaje różnicy w grze? Ma całkowitą rację. Tak, zgadzam się. Ja przyjmuję to jako pochwałę. To znak, że dotychczas wykonywaliśmy doskonale naszą pracę. Ma całkowitą rację. Nie odbieram tego jako krytyki, a wręcz przeciwnie. To mówi wiele o tym, co robimy w lidze i tak do tego podchodzę. To pochwała, do tego wielka pochwała.
– W Madrycie nazywają mnie ogrodnikiem? [śmiech] Rozśmiesza mnie to. Ale to nie dzieje się od teraz. Jest tak od wielu lat [uśmiech]. Tak jest i ja nie przestanę. Lepiej być ogrodnikiem niż kimś innym [śmiech]. Odbieram to jako żart, naprawdę. Niezależnie jak wiele lat będą mnie tak nazywać, ja nie przestanę. Myślę, że za kilka lat pomyślimy i złapiemy się za głowę: „Matko moja, kiedyś nie było w futbolu efektywnego czasu gry”; albo „Kiedyś kładli nam boisko z zaroślami”; „Kiedyś kładli nam taką [pokazuje na wysokość] trawę”. Nie przestanę, dopóki futbol nie będzie sprawiedliwszy. A ogrodnikiem nazywają mnie od wielu lat [śmiech].
Komentarze (38)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się