Jeśli Real Madryt ma jasno określony cel na najbliższe okno transferowe, to jest nim Jude Bellingham. 19-letni angielski pomocnik już od ponad roku jest priorytetem dla kierownictwa sportowego klubu, wyprzedzając wzmocnienia ataku i takich piłkarzy jak Haaland czy Mbappé. Oni będą brani pod uwagę dopiero z myślą o lecie 2024 roku, kiedy to ich obu będzie łatwiej pozyskać. Tego nadchodzącego lata Królewscy chcą sprowadzić następcę Modricia, choć nie oznacza to, że Chorwat opuści klub, a wręcz niemal na pewno zostanie w nim na przyszły sezon.
Wyścig o Brytyjczyka ciągle się zmienia. Borussia Dortmund nie ułatwia sprawy i liczy na rekordową sprzedaż, wykorzystując fakt, że w przypadku Bellinghama nie ma klauzuli, jaka była przy transferze Haalanda do Manchesteru City. Kontrakt Anglika wygasa 30 czerwca 2025 roku, więc niemiecki klub ma jeszcze pole do popisu i może postawić swoje warunki, a te mają przynieść im około 150 milionów euro. W najlepszym położeniu wydawał się być Liverpool, ale w ostatnim tygodniu The Reds wycofali się, odstraszeni wysokimi kosztami operacji.
Rzadko kiedy menedżerowie wypowiadają się tak jasno na temat transferów, jak zrobił to Klopp, by wykluczyć Liverpool z wyścigu: „Ciągle mówimy o rzeczach, których nie możemy mieć. Nie jesteśmy pięcioletnimi dziećmi w okresie Bożego Narodzenia. Gdybym poprosił cię o Ferrari na Boże Narodzenie, gdy miałem pięć lat, powiedziałbyś mi, że jest za drogie. I tak nie możesz nim jeździć”. Liverpool odpadł, ale to nie oznacza, że podpisanie umowy z Bellinghamem stało się łatwiejsze dla Realu; w rzeczywistości teraz zaczyna się ekscytująca część.
Los Blancos nie planują osiągnąć tej granicy 150 milionów; ich pułap to 100 milionów euro za całą operację, czyli za koszt transferu, a także za różne prowizje, które trzeba zapłacić po drodze. Klub prowadzi bardzo powściągliwą politykę wydatków, zwłaszcza jeśli chodzi o pensje, ale także jeśli chodzi o transfery. Dla Bellinghama, młodego gracza, który łączy w sobie teraźniejszość i przyszłość, są skłonni podjąć znaczny wysiłek, ale nie na takim poziomie, jakiego oczekuje Dortmund.
Siła City i relacje z Dortmundem
I w tym tkwi szkopuł: największym rywalem w wyścigu jest w tej chwili Manchester City, a Anglicy mają potencjał, by w razie potrzeby osiągnąć ten poziom finansowy. Real jest przekonany, że będzie w stanie obniżyć kwotę dzięki doskonałym relacjom z Dortmundem, pielęgnowanym przez lata, ale jeśli przy innym stole negocjacyjnym znajduje się inny klub, taki jak City, operacja nabiera znacznie trudniejszego charakteru.
Szanse Realu zależą od przekonania Dortmundu i zawodnika o swoich ograniczeniach ekonomicznych oraz o tym, że decydującym punktem jest komponent historyczny i udany projekt sportowy w ostatniej dekadzie. BILD informował kilka dni temu, że ideą Bellinghama jest gra „w prestiżowym klubie, z wartościami i reputacją, dalekim od tego, co reprezentują inni, jak City czy PSG”. Jeśli informacje Niemców są prawdziwe, to Królewscy znacznie na tym zyskują, ale City, z całą swoją potęgą, a także z projektem sportowym na miarę, obiecuje, że stoczy walkę.
Komentarze (29)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.