Fede Valverde odegrał kluczową rolę w wyjazdowym zwycięstwie z Osasuną, dzięki któremu Real Madryt utrzymuje się w walce o tytuł mistrzowski. Potknięcie w Pampelunie mogłoby oznaczać dla Królewskich definitywny koniec w ligowych rozgrywkach, ale El Halcón pojawił się w ostatnim kwadransie meczu zamieniając na bramkę świetną asystę Viníciusa. Urugwajczyk ponownie wziął na swoje barki odpowiedzialność za strzelanie goli i pod nieobecność Karima Benzemy wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Patrząc na ostatnie spotkania, wydaje się, że Valverde nie ma żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o możliwości strzeleckie. Niewielu pomocników na świecie lub możliwe, że nawet nikt poza właśnie urugwajskim zawodnikiem Królewskich nie może się pochwalić aż 12 bramkami na koncie na tym etapie sezonu. W tym momencie 24-latek jest trzecim najlepszym strzelcem Los Blancos, mając przed sobą jedynie Viníciusa (17 bramek) i Benzemę (16 bramek). Czwarty z 10 trafieniami jest Rodrygo.
Mimo wszystko warto podkreślić, że wczoraj na El Sadar Valverde pełnił funkcję członka ofensywnego tridente, ale niejednokrotnie grywa w środku pola, co nie przekłada się na gorsze wyniki bramkowe. Urugwajczyk już jakiś czas temu wygrał zakład z Carlo Ancelottim, który postawił przed nim cel w postaci zdobycia minimum 10 bramek w całym sezonie, a teraz idzie po więcej i wszystko wskazuje na to, że nie stawia sobie żadnych granic.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się