Real Madryt chce ponownie wejść na właściwe tory w La Lidze. I chociaż strata do Barcelony jest na ten moment pokaźna (historia mówi, że na tym etapie sezonu wręcz nie do odrobienia), to podopieczni Carlo Ancelottiego nie chcą odpuścić tytułu, który przecież nie tak dawno zdobyli. W najgorszym przypadku ligowe rozgrywki mogą służyć jako utrzymanie odpowiedniego rytmu meczowego w kontekście walki na dwóch innych frontach. Mowa tutaj o Lidze Mistrzów, która dla Królewskich wróci już w przyszłym tygodniu w postaci wyjazdowego meczu z Liverpoolem, oraz o Pucharze Króla, który po remontadzie z Villarrealem stał się jednym z głównych celów klubu na ten sezon.
Po środowym pewnym zwycięstwie z Elche coś w zawodnikach Królewskich drgnęło i wydaje się, że w końcu sami uwierzyli w coś, co powoli zaczęli spisywać na straty. „Tutaj nie ma rzeczy niemożliwych, przekonaliśmy się o tym w poprzednim sezonie w Lidze Mistrzów. Będziemy walczyć o La Ligę do samego końca”, zapowiedział Eduardo Camavinga. I jeśli rok temu to rozgrywki europejskie były polem do przeprowadzania nieprawdopodobnych wręcz remontad, tak teraz madridistas oczekują podobnej reakcji na krajowym podwórku.
„Potrzebowaliśmy tych trzech punktów, aby nie odłączyć się z walki o La Ligę”, dodał z kolei Nacho, któremu wtórował Dani Ceballos: „Zwycięstwo jest ważne, aby utrzymać tempo narzucone przez Barcelonę. Osiem punktów to nie jest strata nie do odrobienia, a ta drużyna zasługuje na to, aby dać jej szansę powalczyć do samego końca. Będziemy walczyć do ostatniego meczu”. Ogólne nastawienie w szatni Królewskich jest jednoznaczne i wydaje się, że na ten moment nikt nawet nie rozważa jakiegokolwiek odpuszczania, a pogoń za Barçą ma się dopiero rozpoczynać.
Napięty terminarz
Aby móc powalczyć o obronę tytułu mistrzowskiego, w pozostałych 17 ligowych spotkaniach Real Madryt musi się otrzeć o perfekcję. Wyróżnia się tutaj przede wszystkim marcowy mecz na Camp Nou z Barceloną, który rozegrany zostanie tuż po rewanżu z Liverpoolem na Santiago Bernabéu. Sprzymierzeńcem Los Blancos w ligowej pogoni na pewno nie będzie terminarz, który jest i napięty, i niesamowicie wymagający. Zaczynając od jutrzejszego wyjazdu do Pampeluny, kolejne mecze to wyjazdowe starcie z Liverpoolem na Anfield, ligowe derby Madrytu z Atlético na Bernabéu, pierwszy półfinałowy mecz z Barçą w Copa del Rey, wyjazdowe spotkanie z Betisem oraz pucharowe rewanże z Liverpoolem i Barceloną.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się